Lecce

Naszych zachwytów Apulią ciąg dalszy. Każdego wieczoru, gdy ustalamy kierunek wycieczki na kolejny dzień, mamy niezły orzech do zgryzienia. Każda miejscowość, z tego wcale niemałego regionu, zdaje się być godna odwiedzenia i krzyczeć „wybierz mnie, nie będziesz żałować”. Cel na dziś zakładał nieco dalszą (ok. 170 km) podróż samochodem. Jadąc czymś na kształt drogi ekspresowej praktycznie co zjazd natłok charakterystycznych brązowych drogowskazów pokazywał jak wiele można zobaczyć dokładnie w tym miejscu. Trzeba było wykazać się nie lada zimną krwią by wytrwać w pierwotnym postanowieniu i nie zboczyć nigdzie po drodze.

„Volare, oh oh … Cantare ohohoho … ” Kojarzycie? To jedna z najbardziej znanych włoskich piosenek na świecie i choć wszyscy nazywają ją po prostu „Volare”, jej prawdziwy…

Czytaj dalej

Obudził nas krzyk mew i słońce dostające się do hotelowego pokoju przez niezasłonięte okno. Dzień zapowiadał się ciepło i słonecznie. W najśmielszych snach nie spodziewaliśmy się tak sprzyjającej…

Czytaj dalej

Kto by pomyślał, że ostatni przystanek na naszej wakacyjnej trasie okaże się niezaprzeczalnym numerem jeden. Od chwili gdy wczoraj popołudniu wjechaliśmy na starówkę macedońskiej Ochrydy, nie możemy przestać…

Czytaj dalej

Albania pożegnała nas jak… przemytników! Na granicy zostaliśmy skierowani do specjalnego hangaru z kanałem i podnośnikiem dla samochodów, gdzie kazano nam całkowicie opróżnić bagażnik i kabinę. Następnie, samochód…

Czytaj dalej