Poranny trzask zgniatanych śmieci nie pozwolił nam porządnie wyspać się w Livorno. Niemniej jednak gonił nas czas, poranna pobudka (6:00) – długo nie spaliśmy – pakowanie, poranna toaleta i ruszamy w dalszą drogę…

Jak trafić na prom na Korsykę? Przepis jest prosty, trafiasz do miasta z którego odpływają promy, nie masz mapy, nie znasz drogi – szukasz portu :). Nawigacja chyba jeszcze spała po wczorajszej podróży, ponieważ nie mogła się odnaleźć w nowej rzeczywistości i wspomóc nas w tym wyścigu na czas. Niemniej jednak, jeżdżąc po mieście i szukając znaków udało się – chwila przed ósmą trafiliśmy do portu! Kilka samochodów przed nami, chwila, nie mamy biletu… pytanie gdzie go kupić, włoski kontroler szybko poddał się urokom Moni i wskazał drogę. Stanęliśmy przy promie na awaryjnych… szybki trucht po schodach do budynku obok, raz dwa i trzy, mamy bilety ruszamy za 15 minut! Zdążyliśmy, wspinamy się na górny pokład ogromnego promu Corsica Ferries. Przed nami 4 godziny na pełnym morzu. Czas na pokładzie płynie powoli, słońce powoli wznosi się do góry, robi się coraz cieplej, mimo silnego wiatru, który smagał rufę promu. Nasz wieloryb nie buja się tak aby to było dokuczliwe.Niektórzy pasażerowie wolą drzemkę niż podziwianie widoków. Z drugiej strony ile można oglądać morze… 😉 Po drodze mijamy wyspę Capraia.

Lekkie drzemki co raz przerywa komunikat podawany w trzech językach, przy czym nawet angielski nie jest dla nas zrozumiały ale co zrobić? Trzeba mieć nadzieję, że to nic ważnego ;-). Dla gapowiczów prom oferuje sklep z pamiątkami, drogerię lub restaurację – ceny średnio przystępne, poza bufetem. Na trud podróży, każdy z pasażerów ma swój własny sposób. Jedni nerwowo palą jednego papierosa za drugim, inni popijają regularnie kawę, znaczna większość śpi. Śpiących ludzi generalnie można znaleźć wszędzie, od miejsc przeznaczonych do tego, po korytarze, ławeczki, siedzenia, sale gier 😀 itd.

Ponad cztery godziny na morzu to kawałek czasu, jednak widok zbliżającej się na horyzoncie Korsyki cieszył nie tylko oczy. Jakby ktoś nie wiedział prom w porcie parkuje w dużej mierze sam, z niewielką pomocą pilotów. Ląd! Jesteśmy, po ciężkich dwóch dniach podróży dotarliśmy do celu, witamy na Korsyce! Po wyjechaniu z portu kierujemy się na Bonifacio w kierunku naszego pierwszego przystanku kempingu San Damiano położonego mniej więcej tutaj GPS 42°37`45N – 9°28`05E. Jeden z ciekawszych w okolicy, darmowe Wi-Fi, własny basen, co ciekawe do plaży mamy dosłownie „przez płot” – pytanie kto z niego korzysta ;). Byliśmy już na pierwszym spacerze po plaży… ehh woda jest świetna, do tego piękne słońce… do usłyszenia niedługo.

 

Autor

3 komentarze

  1. Misiu, jak to dobrze ,ze piszesz tego bloga , mogę na bieżąco śledzić wasza podróż. Super

  2. No nareszcie 😀 Piszcie dużo i często 😀
    W Polsce jakby co to leje, jakieś 15 stopni maks. Lato w pełni 😐

    PS. Będą konkursy?:D

  3. Pani Irenko, moja Mama mówiła dokładnie to samo, jak pisaliśmy bloga z naszych wakacji 🙂

Napisz komentarz