Jako, że to co dobre szybko się kończy, nadszedł czas by pożegnać się z wyspą i powrócić do szarej rzeczywistości. Przed nami powrotna podróż. Trasa niby ta sama, ale zobaczymy w jakim czasie przyjdzie nam ją pokonać.Na początek wszystko zależy od tego, o której uda nam się wbić na prom do Livorno – będziemy się starać, żeby był to ten o 8 rano, ale do Bastii mamy stąd około 100km po naszych ulubionych górskich drogach, więc może być różnie. Ponadto pamiętamy Włochy i ichniejsze korki na autostradach 😉 a do tego Wenecja na trasie kusi aby zajrzeć tam choć na chwilkę. Nie planowaliśmy więc, z góry żadnych noclegów – niech te ostatnie dni będą pełnym spontanem 😉 Jedno jest pewne – po przekroczeniu polskiej granicy zatrzymujemy się w pierwszej „bidopodobnej” knajpie na jakiegoś prawdziwego schaboszczaka lub mięsko z grilla! Póki co makaronu i ryżu mamy już dosyć 😉

Korsykę żegnamy z nieukrywanym żalem. Te wakacje przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Z utęsknieniem będziemy czekać na moment, kiedy dane nam będzie tu powrócić. W sklepach z pamiątkami widziałam taką miseczkę z tradycyjną korsykańską główką Maura i napisem po francusku, który po przetłumaczeniu brzmiał mniej więcej tak: „Są dwa typy ludzi: Korsykanie i Ci, którzy chcieliby nimi zostać.” Zdecydowanie należmy do drugiego typu.

Autor

1 komentarz

  1. Dziękujemy za fantastyczne wakacje na odległość. Niestety przy okazji nie udało się nam „popracować nad opalenizną” :-). Popracujemy za to nad „podeszwą w piachu” (wg KMN), aby po staropolsku powitać obieżyświatów w domu.

Napisz komentarz