Dzisiaj rano na dobre pożegnaliśmy zatłoczoną Wenecję i ruszyliśmy w kierunku naszego przeznaczenia – na Lazurowe Wybrzeże. Przez 7h godzin jazdy, według wskazań mapy, pokonaliśmy mniej więcej 750 km. Naszym celem było Hyères w okolicach Tulonu. Trzeba przyznać, że Włochy mają bardzo dobre połączenie drogowe z Francją. Od Wenecji do samego Tulonu  poruszaliśmy się autostradą; średnia prędkość z całej trasy to około 110 km/h, tak więc całkiem nieźle jak na taki dystans 😉Drogę wzbogacała ogromna ilość tuneli, czasami był to jeden kilkukilometrowy, innym razem seria krótkich tunelików. Po przekroczeniu granicy widoki wzbogaciło wybrzeże, duża ilość niebieskiego na horyzoncie wskazywała na jedno – jesteśmy coraz bliżej celu.

Przez najbliższe kilka dni planujemy trochę odpocząć od dłuższych podróży i puścić się w cug poznawania okolicy. Nocleg zapewnia nam kemping Port Pothuau, który wywarł na nas pozytywne pierwsze wrażenie.  Jedyny minus to odległość od pasa startowego pobliskiego lotniska – jest niewielka ;). Nie jest to jednak nic strasznego – przywykliśmy po Korsyce ;).

Decathlon – znaleziony i nawet był otwarty! Krytyczne braki zostały uzupełnione i to z nawiązką. Zamiast kompletu łatek i uchwytu do garnków, mamy nowy materac i wypasiony zestaw naczyń kempingowych. Prezentujemy poniżej 😉 obiad już za nami ;D

 

P.S. W szeregach naszych wiernych fanów witamy Zbycha ;D – cieszymy się bardzo, że grono naszych czytelników się powiększa.

Autor

2 komentarze

  1. Ale wypasiony materac, może i dobrze ,że stary się podziurawił. Zdjęcia z Wenecji wspaniałe , nie mogę się doczekać tych z Lazurowego Wybrzeża .

  2. Michał Odpowiedz

    Nowy materac jest identyczny jak stary tylko bez defektu 😉 za to garnki są wypasione – mają durszlak 🙂

Napisz komentarz