W ostatni dzień we Wrocławiu powróciliśmy w okolice zoo żeby „odhaczyć” ostatnie pozycje w naszym mini przewodniku: Halę Stulecia, Fontannę Multimedialną i Ogród Japoński.

Hala Stulecia – imponujący gmach wzniesiony na początku XX wieku w celach wystawienniczych. Obecnie – prócz wystaw – odbywają się tu także koncerty, monumentalne inscenizacje operowe oraz imprezy sportowe. W 2006 roku Hala została uznana za obiekt światowego dziedzictwa UNESCO. Położona jest w Parku Szczytnickim, który kryje w sobie kolejne atrakcje.

Tuż obok Hali biegnie po pół-elipsie piękna Pergola otaczając również pół eliptyczną Fontannę Multimedialną – największą fontannę w Polsce i jedną z większych w Europie. Całość tworzy dość niesamowity obrazek i to z dwóch powodów. Po pierwsze fontanna jest rzeczywiście ogromna, co więcej potrafi dawać wodne pokazy w rytm muzyki dobiegającej z wielkich kolumn rozstawionych po jej bokach (gdybyśmy byli tam w nocy, zapewne udałoby się jeszcze załapać na pokaz świetlny). Po drugie, w taki letni dzień jak wczoraj, okolice fontanny do złudzenia przypominały miejską plażę 😉 Chyba nie było osoby, która przysiadłszy na jej brzegu odmówiłaby sobie zanurzenia stóp w chłodnej, przyjemnej wodzie. Niektórzy pozwalali sobie na więcej, bowiem dało się zauważyć i koce i kostiumy kąpielowe a dzieci … no cóż – z kąpielą nie ograniczały się tylko do stóp 😛

Nasz spacer zakończyliśmy wizytą w Ogrodzie Japońskim, który swoje aktualne oblicze zawdzięcza wytężonej pracy Ambasady Japonii oraz polskich i japońskich ogrodników. Nie sposób nie wspomnieć również o pomocy finansowej ze strony japońskiego miasteczka Nagoja, kiedy to w dwa miesiące po otwarciu ogrodu w 1997 roku, 70% jego powierzchni znalazło się pod wodą w wyniku powodzi stulecia. Ogród stanowi ewenement na skalę europejską, ponieważ wszystkie elementy, w najdrobniejszych szczegółach, zgodne są z japońską sztuką ogrodową. Mamy tym samym odrobinę Japonii w naszym kraju.

Nie było lepszego miejsca na pożegnanie z Wrocławiem niż Rynek 😉 Tym razem zobaczyliśmy jak tętni nocnym życiem. Znalezienie wolnego stolika na dworze o tej porze dnia okazało się czynem graniczącym z niemożliwością. Jeszcze gdybyśmy potrafili zadowolić się „zwykłym” piwem byłoby łatwiej. Ale „po Spiżu” liczyły się tylko lokalne browary ;D Po kilku rundkach wokół ratusza udało się usiąść w knajpie Bierhalle na przepysznym piwie pszenicznym. Ostatnim tramwajem szczęśliwie dotarliśmy do hotelu.

 

Autor

1 komentarz

  1. Dopiero dzisiaj udało mi się zajrzeć do Was. Telefon z Wrocławia nie mógł przekazać tych wrażeń, jakie są moim udziałem teraz przy oglądaniu zdjęć i czytaniu opisów. Cieszę się, że tam byliście, a ja z Wami…

Napisz komentarz