Dzisiejsza pobudka zdecydowanie nie należała do ulubionych: Pora wracać – krzyczy budzik. Za oknem jeszcze ciemno, do tego w dalszym ciągu pada. Nie ma wyjścia, musimy dzisiaj dojechać nad Balaton, ponieważ mamy tam zaklepany nocleg. Przed nami prawie 900km, początek trasy w deszczu, do tego ten felerny odcinek od granicy Chorwackiej. To zdecydowanie nie brzmiało zachęcająco.

W drogę! I tak przed 6:00 ruszyliśmy uciekając z deszczowego Herceg Novi. Mijając Dubrownik ponownie zabraliśmy autostopowiczki z Polski poznane wczoraj na trasie Perast – Herceg Novi. Tym razem mogliśmy im pomóc nieco bardziej. Zboczyliśmy trochę z autostrady i wysadziliśmy nasze pasażerki przy Plitvickich Jeziorach. Wspomnienia tamtych wakacji szybko do nas wróciły.

Popołudniu, na luzie dotarliśmy do hotelu przy Balatonie. Klątwa noclegów po drodze z Zagrzebia została przełamana. Hotelik bardzo przyjemny, okolica spokojna, wręcz wyludniona. W miasteczku, które widać, że żyje z turystów, sezon najwidoczniej już się skończył.

Jutro przed nami 750km – w tym najgorszy odcinek oczywiście w Polsce. Jeśli warunki zarówno drogowe jak i pogodowe dopiszą w okolicach 18:00 dotrzemy do domu.

Autor

Napisz komentarz