Camping Armenistis - logoAdres

Sarti, Sithonia, Halkidiki 63072, Grecja

WWW

http://www.armenistis.com.gr/

Sposób rezerwacji

Brak.

Cena

Za murowany bungalow z łazienką, aneksem kuchennym, klimatyzacją, „ogródkiem” i 4 miejscami do spania płaciliśmy 57 € za noc. Jednakże takiej ceny nie ma w oficjalnym cenniku. Podejrzewamy, że trafiła nam się po prostu zubożona o dostęp do wi-fi wersja domku. Reszta bungalowów wyglądała bardziej jak kontenery i była umieszczona zupełnie w innej części kempingu. Jeden przy drugim tworzyły takie małe obozowisko. Nie żałujemy więc tego internetu tak mocno, ponieważ mieliśmy przynajmniej ciszę i spokój a nie całą masę sąsiadów.

Prócz domków dostępne są jeszcze przyczepy w różnym standardzie (od 41 €) i zwykłe pole namiotowe (za trzy osoby, dwa namioty, samochód i prąd ok. 33 €).

Długość i termin pobytu  

4 noce / wrzesień 2014

Dojazd

Bardzo prosty. 13 km przed miejscowością Sarti (jadąc z północy) należy skręcić w lewo przed ogromnym znakiem reklamującym kemping. Kemping znajduje się na końcu drogi.

Okolica

Trudno mówić o jakiejkolwiek okolicy :). Ulica prowadząca do kempingu (odchodząca w bok od głównej drogi na półwyspie) kończy się po prostu kempingiem, tak więc obok nic innego nie ma.

Parking

Spory parking dostępny jest tuż przed kempingiem. Poza tym na terenie kempingu jest kilka miejsc, gdzie ludzie trzymali swoje samochody. Podejrzewam, że parkować można po prostu tam gdzie się da. Choć jak raz stanęliśmy zbyt blisko przyczepy, w której mieszkał koleś z obsługi to zostaliśmy delikatnie pogonieni.

Ogólne wrażenie

Armenistis to jeden z tych dużych, nowoczesnych i profesjonalnych kempingów, które często przypominają małe miasteczko. Mamy tam market, sklep z upominkami i akcesoriami plażowymi, bankomat(!), fast food bar, drink bar, bar przy plaży (po sezonie zamknięty), wypożyczalnię sprzętu wodnego (również chyba tylko w sezonie), sporą, prywatną, piaszczystą plażę a na mapce widziałam również oznaczenie kina czy domku gdzie świadczona jest pierwsza pomoc.

Teoretycznie nie ma się do czego przyczepić i być może praktycznie też nie ma, jednak spędziliśmy tam tak mało czasu (niby 4 noce ale tylko jeden dzień i to cały na plaży), że trudno nam o jakieś osobiste wrażenia.

Co do samego domku to niby „luksusy” (w porównaniu z namiotem oczywiście), ale nie zabrakło minusów. Przede wszystkim było bardzo ciemno, dojście takie jakby od tyłu, po nocy świeciliśmy komórkami. Prysznic w łazience składał się z samego brodzika, bez żadnej kabiny czy zasłonki. Ciśnienie ciepłej wody jak krew z nosa. Śmialiśmy się, że to dlatego, żeby za bardzo nie nachlapać w całej łazience i żeby woda zdołała spłynąć zanim się przeleje w płytkim brodziku. W szafkach w kuchni czuć było wilgoć, jakby ktoś tam trzymał mokre naczynia. W kuchennym zlewie brak ciepłej wody. Materace na łóżkach zbyt miękkie.

Podobały nam się mebelki ogrodowe, suszarka na pranie, ręczniki (zmieniane z pościelą co 3 dni), szerokie łóżko i łóżko piętrowe. Fajnie też było mieć lodówkę i nie musieć wyjmować z bagażnika własnych naczyń na te ostatnie dni.

Obsługa

Nasza interakcja z obsługą była dość uboga. Generalnie można się spokojnie dogadać po angielsku. Poza tym bez większego sentymentu.

Internet

Słabiutkie darmowe wi-fi dostępne w kempingowej kafejce.

Ponadto, w naszym domku dostępny był prospekt, który mówił o oddzielnej sieci, jednakże komputer nie znajdował absolutnie nic. W recepcji dowiedziałam się, że oddzielna sieć jest, ale tylko dla bungalowów (w domyśle, na osiedlu bungalowów-kontenerów a nie w tym samotnym murowańcu, który nam się trafił). Dlaczego w takim razie wewnątrz znalazłam ten prospekt? Na to pytanie Pan z obsługi nie potrafił mi już odpowiedzieć.

Czy polecilibyśmy to miejsce znajomym?

Tak, ale bez żadnego ładunku emocjonalnego. Spędziliśmy tam tak mało czasu, że nie zdołaliśmy wyrobić sobie jakiejś bardziej szczegółowej opinii na temat tego miejsca. Poza tym mieszkając w domku nie korzystaliśmy z sanitariatów, nie możemy też nic powiedzieć o poletkach na namioty.

Podejrzewamy, iż w sezonie panuje tam prawdziwy natłok ludzi, zwłaszcza, że Sithonia sama w sobie jest dość popularna. We wrześniu jest już całkiem spokojnie, ale jednocześnie widać, że kemping powoli przygotowuje się do zimy, bo część usług jest już nieczynnych

Zdjęcia

Autor

Napisz komentarz