Dobry wieczór 😉 Dziś piszemy już do Was z Malezji, a dokładniej z Kuala Lumpur. Jest po 21:00 i właśnie co zameldowaliśmy się w hotelu. Jak widać WiFi działa, tak więc dobra nasza!

Bilety na autobus relacji Singapur – Kuala Lumpur kupiliśmy wczoraj za pośrednictwem serwisu http://www.busonlineticket.com, który zrzesza całkiem sporą liczbę singapurskich i malezyjskich przewoźników. Oczywiście ich nazwy nic nam nie mówiły, wybieraliśmy więc trochę w ciemno. Z początku odrzuciliśmy wszelkie wyjazdy przed 10:00, by móc rano spokojnie zjeść śniadanie i się spakować. Następnie wykreśliliśmy skrajne ceny, choć prawdziwie VIPowski autobus z zaledwie kilkoma czy kilkonastoma pojedynczymi miejscami, każde rozkładane do leżenia, z osobnym telewizorem i gniazdkiem, WiFi i serwowanym na pokładzie posiłkiem, wydawał nam się bardzo, ale to bardzo nas wart 😀 Z tego co pozostało wybraliśmy przewoźnika KKKL Travel & Tours, który odjeżdżał z miejsca, gdzie łatwo można było się dostać metrem a w Kuala Lumpur z kolei zatrzymywał się tuż obok … hotelu, który udało nam się zarezerwować. Wszystko więc było idealnie przygotowane 😀

przejście graniczne Singapur - MalezjaPodróż zajęła nieco dłużej niż pierwotnie zakładaliśmy. Najpierw spóźnił się autobus psując nam tym samym nieco krwi, zwłaszcza, że miejsce, z którego nas zgarniał nie jest żadnym dworcem, tylko parkingiem przed centrum handlowym. Na próżno szukaliśmy jakiegoś strzępka informacji sugerującej w którym dokładnie miejscu można by się go spodziewać. Następnie 1,5 godziny spędziliśmy stojąc w kolejce na granicy singapurskiej i to stojąc dosłownie, bo przed granicą opuszcza się autobus, kontrolę pokonuje się pieszo a następnie po drugiej stronie granicy wchodzi się z powrotem do autobusu. Dla porównania, na granicy malezyjskiej spędziliśmy jakieś 5 minut. Koniec końców pokonanie ok 360 km zajęło nam 7 godzin.

autobus KKKL Travel w środkuNa osłodę długiej podróży mieliśmy najwygodniejszy autobus, jakim jechaliśmy w życiu! Żeby było zabawniej, to wcale nie był nowy, nowoczesny ani luksusowy. Wręcz przeciwnie. Zasłonki z frędzlami podwieszone w stylu retro były zapewne niezłym zbiorowiskiem kurzu, na schodach wejściowych, nie wiedzieć czemu, leżały porozkładane gazety a bagaże do luku trzeba było zapakować sobie samemu, podczas gdy pan z obsługi stał obok z założonymi rękami. Gdy jedna z naszych współpasażerek mocno siłowała się ze swoją gigantyczną walizką, Michał zaoferował jej swoją pomoc, na co pan bagażowy machnął ręką w geście „poradzi sobie”. I w tej całej groteskowej sytuacji, gdy weszliśmy do środka zobaczyliśmy, że autobus, sam w sobie standardowych wymiarów, ma jedynie 27 miejsc (jeden rząd po dwa obok siebie i jeden rząd pojedynczy) i są one niewiarygodnie szerokie i tak bardzo daleko od siebie, że dają duuuużo miejsca na nogi. Co więcej, okazało się, że fotele można rozłożyć niemal do leżenia! To były zdecydowanie najwygodniejsze godziny jakie kiedykolwiek spędziliśmy w autokarze. Nie bez znaczenia był również fakt, iż cała trasa prowadziła autostradą.

Kuala Lumpur - widok z 12 piętra hotelu Metro Bukit BintangWiedzieliśmy, że hotel, który udało nam się zaklepać, będzie w pobliżu miejsca, gdzie przyjdzie nam wysiąść. Owo pobliże okazało się 50 metrami, więc lepiej chyba nie mogłam wybrać biorąc pod uwagę, że wylądowaliśmy po ciemku w obcym mieście. Co więcej, przy zameldowaniu Pani poinformowała nas, że zamiast standardowego pokoju, który zamówiliśmy, daje nam za darmo upgrade do pokoju 3 osobowego, znajdującego się na ostatnim 12-tym piętrze 😀 Biorąc pod uwagę fakt, że jesteśmy praktycznie w centrum miasta, widok z okna naprawdę wynagradza każdą kolejkę przestaną na granicy.

 

 

 

Autor

5 komentarzy

  1. Ale fajnie , rano miałam co poczytać , zajrzałam teraz aby jeszcze raz pooglądać sobie zdjęcia a tu niespodzianka, kolejny wpis.No ten autokar to rzeczywiście na wasze długie nogi. Po widoku z hotelu zapowiada się bardzo interesująco.

  2. Co nieco przeczytalismy, fajnie sie bawicie . Pozdrawiamy z Cypru . Tata Bogdan z Asia

  3. …pokój 3 osobowy, więc jedno miejsce się marnuje… spokojnie mogłam Wam nosić bagaż mając w poważaniu lęk wysokosci. Dla takiego widoku można przezwyciężyć słabości…

    • Monia Odpowiedz

      😀 A propos lęku wysokości to będzie następny wpis. Już niedługo 😀

Napisz komentarz