Mam na imię Monika i jestem burżujem. Oczyma wyobraźni widzę w okół siebie krąg ludzi siedzących na krzesłach na spotkaniu AB (anonimowych burżujów) i słyszę gromkie „Cześć Monika”. Spójrzmy prawdzie w oczy. Spanie w jednym, małym pomieszczeniu z 7 OBCYMI osobami i ustalanie grafiku korzystania z jednej wspólnej łazienki to już nie dla mnie. Jestem za stara, nie mam ze sobą odpowiedniej piżamki, w której mogłabym się pokazać publicznie i … Jak to było w filmie Rejs? „Lubię tylko te piosenki, które już znam”. No to ja mam podobnie z ludźmi i to nawet nie wszystkimi 😀 Za pewność, że do ucha będzie mi chrapał tylko jeden człowiek i to jeszcze z grona tych ulubionych jestem gotowa przyznać się głośno do swojego burżujstwa.

Znajdujemy się na poziomie około 1500 m n.p.m. Temperatura, nigdy nie sądziłam, że to powiem, przyjemnie oscyluje w okolicach 20 kilku stopni (co jest przemiłą niespodzianką, bo nastawiona byłam na maksymalnie 19 i deszcz). Nasz kolejny przystanek to Cameron Highlands – miejsce, którego znakiem rozpoznawczym są plantacje herbaty, truskawek (!!!) i kwiatów. W czasach kolonialnych Brytyjczycy przybywali tu odetchnąć od upalnej atmosfery nizin. Będziemy tu zaledwie dwa dni, tyle wystarczy by złapać oddech i wziąć udział w jednej z organizowanych wycieczek. Do wyboru są takie na pół i cały dzień. Można zwiedzać w grupie, trzymając się ustalonego planu, lub wynająć prywatnego przewodnika, który oprowadzi nas tam gdzie będziemy chcieli. Prócz wizyt na wspomnianych plantacjach można pójść też na treking, odwiedzić motylarnie, pasieki czy tzw. „mossy forest” (las mchowy).

Moje burżujstwo zaowocowało przeuroczym pensjonatem Bala’s Chalet w stylu … angielskim położonym w największej miejscowości w okolicy – Tanah Rata. W czasach kolonialnych była tu szkoła z internatem, choć trudno uwierzyć jakim cudem mieściła się tu i uczyła ponad setka dzieci. Siedzimy sobie teraz na kwiecistych fotelach, przez otwarte okna wpada świeże, chłodnawe powietrze, pijemy – cóż by innego – herbatę i jesteśmy totalnie zrelaksowani.

Autor

4 komentarze

  1. Faktycznie urocze miejsce i tak odmienne od wcześniej odwiedzanych. Temperatury Wam nie zazdroszczę bo za oknem mam ok. 23°C i piękne słoneczko . Liczę na to, że wybierzecie się do motylarni, z której będzie dużo zdjęć (Miśku) .

    • Monia Odpowiedz

      Motylarnia była, ale dopiero teraz przeczytaliśmy Twój komentarz 😉 Wszystko przez brak internetu w pensjonacie. Posty z Cameron Highlands zostały wrzucone z przesunięciem o dzień, więc jak Ty pisałaś o dużej ilości zdjęć z motylarni, to my już byliśmy po wycieczce. Ale to nic 🙂 Na całe szczęście w odpowiednim wpisie masz 3 piękne zdjęcia motyli 😀

Napisz komentarz