Dziś daliśmy sobie nieco więcej luzu. Po wczorajszym intensywnym zwiedzaniu a przed jutrzejszą zmianą lokalizacji, postawiliśmy w głównej mierze na plażowanie. W tym celu zdecydowaliśmy się odwiedzić jedną z plaż położonych na północ od Sarandy.

SH8 – to numer słynnej trasy prowadzącej wzdłuż wybrzeża albańskiej riwiery. W całości pokonamy ją dopiero jutro, ale już dziś mogliśmy przekonać się o co tyle szumu 🙂 Kręte serpentyny przebijające się przez góry, strome podjazdy, nagłe zwężenia a przy tym wszystkim niesamowite widoki. Moim zdaniem to właśnie one stanowią największe zagrożenie, zwłaszcza dla kierowców, którzy odcinek ten pokonują pierwszy raz. No bo jak tu jechać i skupiać się tylko na drodze?

Plaża Llamani

Po 45 km dotarliśmy do Porto Palermo, gdzie naszą uwagę zwróciły malowniczo położone fortyfikacje oraz zabudowania dawnej bazy okrętów podwodnych. Zatrzymaliśmy się tam na chwilę zwiedzić, jak się później okazało, zamek Alego Paszy a następnie w pobliskiej tawernie przeczekać około południową spiekotę. Jadąc dalej, w stronę miejscowości Himara, wypatrzyliśmy z góry niewielką plażę i postanowiliśmy, że to będzie nasza miejscówa na dzisiejsze popołudnie. Morze było dziś bardzo wzburzone, do tego plaża wyglądała jakby przeszło tam istne tornado. Wywrócone leżaki, materace jeden na drugim, część parasoli zdekompletowana, puste zabudowania plażowych barów i restauracji a w części z nich toczące się prace remontowe. Ludzi niewiele. Okazało się, że z całej infrastruktury działa tylko jeden punkt. Można było wciąż wypożyczyć niektóre, z pozostawionych na prawilnych miejscach, leżaków czy kupić coś zimnego do picia, ale generalnie widać było, że interes się zwija. Dziwny to był obrazek, bo pogoda, nawet mimo ostatnich burz, wciąż jest tu bardzo letnia.

Autor

1 komentarz

Napisz komentarz