Macedonia żegnała nas dużo przyjemniej niż Albania kilka dni temu. Sprawna odprawa, kilka wymienionych uśmiechów, stempel w paszport na pamiątkę i w drogę. Wjazd do Unii Europejskiej to już w ogóle była formalność. Węgrzy są zbyt zajęci sprawdzaniem aut na niemieckich blachach, których kierowcom prędzej na imię Mustafa niż na nazwisko Müller, że na nas tylko machnęli ręką. No i tak powinno się nas witać w każdym kraju! 😀 #likeaboss

Nie możemy powiedzieć, że zjeździliśmy całą Macedonię, byliśmy raptem w kilku miejscach. Mieliśmy to szczęście jednak, że to co udało nam się zobaczyć, najczęściej bardzo nam się podobało. Zaczynając od oryginalnego i nieco śmiesznego Skopje, w którym jednak dość szybko potrafiliśmy się odnaleźć, kończąc na Ochrydzie, w której zakochaliśmy się od pierwszego wejrzenia. „Naturalnie” najpierw olśnił nas Kanion Matka a potem okolice jeziora Berovo. Docierając do wyznaczonych punktów na mapie często przemierzaliśmy dosłownie pustkowia. Gdy staliśmy na szczycie obserwatorium Kokino na horyzoncie majaczyły się nam tylko pojedyncze domy a zewsząd otaczał nas błogi spokój, taki sam jak ten, który spłynął na nas w ośrodku Aurora, z chwilą gdy tylko przekroczyliśmy jego próg. Chyba właśnie z tym spokojem na zawsze będziemy już kojarzyć Macedonię.

Jeśli mówimy o kraju, który wciąż czeka na swoje turystyczne odkrycie to Macedonia jest nim dużo bardziej niż Albania. Nasza gospodyni z Ochrydy opowiadała nam, że wielu jej gości zostaje u niej tylko na jedną noc będąc w drodze do Albanii czy Grecji (co wg mnie jest nieco dziwne by wybierać nocleg dosłownie w środku starówki pełnej jednokierunkowych uliczek na szerokość samochodu, no ale nie wnikam). Z racji takiego tranzytowego noclegu najczęściej zjawiali się u niej późno, po ciemku a dopiero rano, wychodząc na zewnątrz doznawali, jak to ujęła, efektu wow i byli totalnie oszołomieni jak tam jest pięknie. Akurat o tym, że Ochryda jest miejscem absolutnie wartym zwiedzenia nikt nie musiał nas specjalnie informować, ale przyznajemy się, że prócz niej i Skopje, Macedonii nie kojarzyliśmy z żadnym innym.

Wg nas ten kraj ma duży potencjał by coraz więcej ludzi stawiało go sobie za główny kierunek wyjazdu a nie tylko kraj na trasie ku morzu gdzieś na południu. Oby tylko po drodze się nie pogubił i nie stawiał sobie za cel sprowadzenia za wszelką cenę tłumów. Niech ten spokój przetrwa i niech nigdy żadna pizza nie wyprze z restauracji nad jeziorem ochrydzkiego pstrąga a zwykły ketchup nie zastąpi najlepszego na świecie ajvaru.

 

Autor

Napisz komentarz