Nasze podróże

 

2017

  • maj: Karkonosze (Polska) 
    Czasem głównym celem podróży jest po prostu zmiana otoczenia i oderwanie się od rzeczywistości. Spontaniczna majówka z przyjaciółmi i ich małym człowiekiem była właśnie tego typu wyjazdem. Kijowa pogoda, doborowe towarzystwo, dużo odpoczynku i mało zwiedzania … choć trzeba przyznać, że Zamek Książ rozbudził nasze „zamkowe” apetyty na więcej!
  • wrzesień: Macedonia i Albania
    Pomysł na Bałkanian trip zakiełkował już podczas wakacji w Czarnogórze a dojrzał gdy Serbię i Macedonię potraktowaliśmy tranzytowo w drodze do Grecji. Mieliśmy wieeeeelkie plany, lecz 3 tygodnie to jednak nie tak długo 🙂 W naszych zapędach ograniczyliśmy się więc do Macedonii, która okazała się być czarnym koniem tych wakacji i Albanii, w której znaleźliśmy od dawna niewidziany turkus morza.

2016

  • kwiecień: Barcelona (Hiszpania) 
    Każda podróż to spełnianie marzeń. Czasem nie tylko naszych 🙂 O Barcelonie i pierwszej w życiu podróży samolotem od dawna marzyła mama Irenka a my obiecaliśmy pomóc jej to marzenie ziścić. W międzyczasie okazało się, że samolotem nie latała jeszcze Ania (pierwsza, która na własnej skórze postanowiła przekonać się co to znaczy podróż z M&M’s Travel i dołączyła do naszych greckich wakacji) i tym samym zebrała nam się najliczniejsza jak dotąd gromadka.
  • wrzesień/październik: Singapur i Malezja
    Po latach eksplorowania starego kontynentu przyszedł czas żeby wyjść poza naszą europejską strefę komfortu. Proces decyzyjny był długi i zagmatwany, bo gdzie tu pojechać jak do wyboru jest cały świat? Przez jakiś czas byliśmy zdecydowani na Indonezję – ponoć we wrześniu właśnie tam jest najlepsza pogoda. Niestety informacje o wzmożonych zachorowaniach na dengę skutecznie zmniejszyły nasz azjatycki zapał. Koniec końców przestraszyliśmy się tylko trochę i postawiliśmy na pobliską geograficznie Malezję, która zresztą Moni, za sprawą książki „W 16 miesięcy dookoła świata” Natalii Brożko, jak i pewnego podróżniczego bloga, i tak od jakiegoś czasu chodziła po głowie.

2015

  • kwiecień: Gdańsk (Polska) 
    Kiedy dowiedzieliśmy się, że 30secondstomars po raz kolejny przyjeżdża do Polski, wiedzieliśmy, że tym razem nie może nas na tym koncercie zabraknąć. „To nic, że z Lublina nad morze daleko. Zostaniemy przy okazji jeszcze jeden dzień i zobaczymy Gdańsk!” Tak się napaliliśmy na tą mini wycieczkę, że nawet zmiana daty koncertu nas do niej nie zniechęciła 😉 Szkoda tylko, że nowy termin koncertu już nam nie pasuje. Przecież co najmniej 2/3 Trójmiasta zostało nam jeszcze do zwiedzenia.
  • czerwiec: Sycylia (Włochy) 
    „Skoro tak lubicie podróżować, to na sesję ślubną możemy gdzieś pojechać dalej.” – zaproponował Grzegorz – nasz kolega i ślubny fotograf zarazem. W ten właśnie sposób, niedbale rzucony pomysł momentalnie przekształcił się w twarde postanowienie 😉 . Kilka dni spędzonych w czeluściach wyszukiwarek lotów i udało się! Sycylia – nasze marzenie sprzed kilku lat – okazała się fantastycznym plenerem do zdjęć. Szkoda tylko, że całe to szaleństwo naszej wesołej trójki trwało zaledwie trzy dni.
  • wrzesień: Fuerteventura (Hiszpania) 
    Intensywny w życiowe zmiany okres wiosenno-letni nie sprzyjał planowaniu corocznych wakacji. Gdy na początku września okazało się, że uda nam się jednak wyrwać tydzień wolnego, w przeciągu 2 dni przeprowadziliśmy najszybszą w życiu akcję decyzyjno-organizacyjną by zdążyć przed październikiem 😀 Fuerteventura to był tym razem wybór czysto pragmatyczny. Pogoda ponoć murowana, niecałe 6 godzin lotu a Ryanair był względnie łaskawy jeśli chodzi o cenę. No i jeszcze nas tam nie było! 😀

2014

  • kwiecień: Paryż (Francja)
    „With a little help from my friends” i udało się w końcu zrealizować moje (Moni) marzenie! Do tego samolot, hotel, piękna wiosna (przeważnie), ZARĘCZYNY! i tych 5 cudownych dni na zawsze pozostanie w naszej pamięci 😀
  • sierpień/wrzesień: Grecja
    Grecja długo wydawała nam się „samochodowo” nieosiągalna. Jednak gdy któregoś dnia policzyliśmy kilometry i okazało się, że z Lublina do Aten jest 2100 km, uznaliśmy, że czas udać się w nieco dalsze Bałkany. To były wakacje wielu pierwszych razy :D. Do tej pory zawsze podróżowaliśmy sami, teraz towarzyszyła nam Ania (siostra Michała). Na kempingach nie spaliśmy jedynie w namiotach, ale również w przyczepie kempingowej i domku. Nigdy wcześniej również nie mieliśmy problemów z samochodem, a tym razem i owszem.

2013

  • sierpień/wrzesień: Sardynia (Włochy)
    Nie pamiętamy już kiedy marzenia o kolejnych wakacjach na wyspie przetransportowały się z Sycylii na Sardynię. Lektura przewodnika, trochę zdjęć na sieci i wystarczyło by poczuć, że to będzie to! No i było – Sardynia rozkochała nas w sobie w równym stopniu, co kiedyś Korsyka. Chyba mamy pewną słabość do wysp 😉

2012

  • kwiecień/maj: Wrocław (Polska)
    Zaszaleliśmy i prócz regularnych wakacji, zorganizowaliśmy sobie majówkę! Miało być ciekawie, blisko i względnie ekonomicznie – Wrocław sprawdził się znakomicie. Bardzo chętnie jeszcze tam pojedziemy.
  • sierpień/wrzesień: Czarnogóra
    Zakup Leona spowodował, że aspekt ekonomiczny wakacji ponownie odwlókł nam Sycylię w czasie. Wybór Czarnogóry okazał się jednak strzałem w dychę, ponieważ paradoksalnie mieliśmy tam prawdziwie burżujskie wakacje ;D.

2011

  • sierpień/wrzesień: Wenecja (Włochy)
    Michał od dawna marzył o Wenecji. Postanowiliśmy zrobić tam całodniowy przystanek w drodze na …
  • Lazurowe Wybrzeże (Francja)
    Na początku zarzekaliśmy się, że dwa razy pod rząd nie pojedziemy do tego samego kraju. Miała być Sycylia, ale po roku 2009 wiemy jak to jest z planami ;D Jako, że ja kocham ten kraj i język a Michał … francuskie boulangerie ;P postanowiliśmy zobaczyć go ponownie – tym razem w lądowym wydaniu.

2010

  • wrzesień: Korsyka (Francja)
    Spełnione marzenie z poprzedniego roku. Do tej pory uważamy, że Korsyka to nasze miejsce na ziemi a ładniejszego koloru morza niż tam nie widzieliśmy póki co nigdzie indziej.

2009

  • sierpień: ChorwacjaPierwsze wakacje M&M’sów. Miała być Korsyka, ale trzeba było być bardziej ekonomicznym 😉 Wylądowaliśmy więc na chorwackich kempingach i absolutnie nie żałujemy!

Napisz komentarz