Dzisiaj mamy poniedziałek i jestem przekonana, że gdyby każdy poniedziałek wyglądał jak ten dzisiaj to piosenka pt „I don’t like Mondays” zespołu Boomtown Rats nigdy by nie powstała.

Nie powiem, że dzisiejszy dzień obfituje w jakieś bardzo interesujące wydarzenia, ale w tym tkwi jego piękno – w końcu zasłużony leniwy wypoczynek. Nigdzie nie trzeba się już spieszyć, wstawać przed wschodem słońca by ruszać w dalszą drogę. Pandziorro stoi w cieniu i odpoczywa. Odpoczywamy i my. Mamy ze sobą leniwy poranek z długim śniadankiem, kilka godzin na plaży, przerwę na lody w kempingowym markecie, który swoim zaopatrzeniem przypomina miniaturkę Tesco. Przed nami jeszcze ekskluzywna obiadokolacja w postaci kociołka meksykańskiego firmy Łowicz oraz ekscytujący wieczór przy piwku. Jutro ponownie ruszymy nasze dupcie, ponieważ w planach mamy wycieczkę do Bastii.

San Damiano - nasze miejsceMoże kilka słów o naszym kempingu. Tak jak pisał Michał, nazywa się San Damiano i jest położony zaledwie kilka km na południe od Bastii. Wskazówki z Google Maps okazały się bardzo pomocne, ponieważ z nimi odnaleźliśmy go bez problemu. Kemping należy do grona tych większych i na wypasie ;). Fakt ten potwierdza cena za noc – 25 euro za dwie osoby i samochód (w tym prąd, który z racji prowadzenia bloga stał się dla nas absolutną koniecznością). W przypadku San Damiano widać jednak, na co idą pieniądze. Kemping jest duży i przestronny, w większości zacieniony. Oświetlone alejki, powydzielane krzaczkami miejsca kempingowe (na każdym spokojnie mieści się samochód, duży namiot, krzesełka, stolik itp.). Jest basen, mini golf i stoły do ping-ponga – tak wynika z mapki 😉 Nie widzieliśmy jeszcze wszystkiego bo póki co największą atrakcję stanowi dla nas plaża. Poza tym jako, że na basen nie wpuszczają panów w spodenkach kąpielowych – dopuszczalne są tylko slipki – Michał zapuścił focha na basen i powiedział, że jego stopa tam nie postanie 😉 Sanitariaty zadbane, sprzątane kilka razy w ciągu dnia, mają nawet specjalnie wydzielone miejsca dla dzieci, oddzielne zlewy do mycia naczyń czy prania (apropos prania to jest nawet pralnia z pralkami na monety). Wiadomo, że na kempingu trudno o sterylną czystość, ale widać, że obsługa kempingu stara się na tyle na ile jest to możliwe. Co tam jeszcze … A, jest też super zaopatrzony sklep – dla nas nie ma to akurat aż takiego znaczenia ponieważ konserwy mięsne, pasztety i kociołki Łowicz z gotowymi daniami w słoikach to nasze menu na najbliższe dwa tygodnie, ale jakby czegoś komuś zabrakło, to z dużym prawdopodobieństwem będzie mógł uzupełnić braki we wspomnianym markecie. Można tam kupić naboje do kuchenki, śledzie i szpilki do namiotu, stolik a nawet krzesełka, dobór towarów jak na sklep kempingowy jest idealny. No i najważniejsze – darmowe Wi-Fi 😉 Co prawda na nasze miejsce kempingowe nie sięga, ale bierzemy lapiego i przenosimy się na plac zabaw modląc się po drodze aby więcej osób nie wpadło na ten sam pomysł bo łącze przy wzmożonym ruchu drastycznie słabnie.

Plaża. Z opisu kempingu na ich stronie www wynikało, iż jest dużo dalej – w rzeczywistości okazała się tuż obok. Plaża jest śliczna. Piaszczysta, długa, ma się wrażenie że ciągnie się bez końca. Po lewej stronie widać port w Bastii, na prawo … horyzont 😉 W końcu mamy też widok na otwarte morze. Na Chorwacji za każdym razem mieszkaliśmy w jakiejś zatoce tak, że widok drugiego brzegu nie dawał poczucia „wielkiej wody”. Tu jest wręcz przeciwnie. Wielka woda ciągnie się i ciągnie i końca nie widać. Nie wiem czy to dlatego, że jesteśmy tu po sezonie, czy jest to tu standard, ale plaża jest praktycznie pusta. Kemping nie wydaje się jakiś wyludniony, ale w ciągu dnia na plaży zatrzęsienia ludzi nie ma. Ot kilkanaście ręcznikowych wysepek na tej wielkie piaskownicy i tyle. Bynajmniej nie narzekamy 😉 Woda ciepła – tak mówi Michał i mógłby z niej nie wychodzić. Dla mnie ukropu nie ma ;P ale przecież każdy zna moją ciepłolubność. Jest ok 😉

Plaża w San Damiano - panorama

Ok, są też minusy – niewielkie ale są. Np. nikt na stronie internetowej kempingu nie wspomniał, że jest on … niedaleko międzynarodowego lotniska! Samoloty pasażerskie, wojskowe, śmigłowce (Jasiek mówi, że nie można mówić helikopter 😉 ) – do wyboru do koloru. Startujące, lądujące – co dusza zapragnie. O ile nie latają przed 9:00 nie narzekamy. Kolejny minus to podłoże, w które trudno się wbija szpilki – to chyba jakieś fatum tegorocznych wakacji. Trochę się naszukaliśmy, zanim bez większych trudów rozbiliśmy namiot. Na zakończenie narzekania wspomnę o dziwnym algorytmie rozstawiania, nie wiem jak to się fachowo nazywa, ale ja na to mówię rozdzielni prądu. Teoretycznie podpiąć się może każdy, potem w recepcji trzeba podać tylko numer gniazdka, z którego się korzysta. Praktycznie jest wiele miejsc z których do najbliższego słupka z prądem jest bardzo daleko i nawet bardzo długie kable nie dają rady. Nam, po długich poszukiwaniach udało się znaleźć miejsce, w którym i szpilki wchodzą i do prądu sięgamy – za pomocą dwóch przedłużaczy ogrodowych i jednego standardowego, ale grunt że prąd jest!

Trochę się właśnie zachmurzyło, ale mam nadzieję, że to tylko takie popołudniowe nieba grymasy a jutro z rana znowu przywita nas pięknym słońcem. Do następnego posta.

Autor

3 komentarze

  1. Piotr Chowicki Odpowiedz

    No to żeście się rozpisali w tym poście 🙂 bardzo fajny camping macie. Widzę że sigma nie leży bezczynnie w torbie 😉
    Pozdrowienia z deszczowej i mokrej Polski…

  2. Dobrze, że się tak rozpisujecie, bo czujemy się, jak byśmy byli z Wami. Rodzinne czytanie o Waszych wojażach jest fascynujące :-).

  3. Misiu, już wiem, co miałaś na myśli pisząc, że nie możesz się pozbawić przyjemności czytania Wakacjowa podczas porannej kawy 🙂 Ja też nie mogę sobie odmówić tej przyjemności i posty zostawiam na rano 😀
    Lotnisko Jaśkowi akurat się bardzo spodobało i zupełnie nie wie, dlaczego zaliczyliście to do minusów 😀 U niego to plus nr jeden 😛 (Prosił dodać, że nawet w nocy 🙂 ) Michał, możesz porobić ładne fotki 😛
    W Polsce leje 😐 Zimno i ciemno 🙁

Napisz komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.