Cały rok oczekiwań i mamy nareszcie Wakacje 2011. Tym razem Lazurowe Wybrzeże w małym romansie z Wenecją!
Jeszcze tylko się dopakować, odpowiedzieć sobie na pytanie „co ja na siebie włożę?” jakieś 17 razy, pozałatwiać wszystko zostawione na ostatnią chwilę, potem sztuka zmieszczenia wszystkich absolutnie niezbędnych do kempingowego życia rzeczy w samochód i można śmiało ruszać w drogę.

Tym razem nieustraszony Pandziorro zostaje w Lublinie a towarzyszem naszych wakacji zostaje Polo (jeszcze nie wiemy jaki nadamy mu przydomek). Polo to przede wszystkim:

  • większy bagażnik – jest szansa że będziemy widzieć tylną szybę
  • większy silnik – może da się kogoś wyprzedzić na wzniesieniu
  • klima – chłodne napoje dłużej pozostaną chłodne

Jednym słowem z postępem i na burżuja! Pandziorro jednak na zawsze pozostanie w naszych sercach jako ten który niewielki gabaryt i pakiet „bieda” nadrabiał największą wolą walki i wakacyjnych przygód ( w końcu któż jak nie on wyprzedził BMW na autostradzie!).

Dzisiejszy odcinek drogi niewielki i na rozgrzewkę. W sumie to byliśmy pewni, że Polo zawita do nas dopiero dziś popołudniu, dlatego też na pierwszy nocleg wybraliśmy Kraków – co by uszczknąć trochę tej nieprzyjaznej kierowcom Polski a i z Krakowa do Wenecji mamy ładne i okrągłe 1000 km. W sam raz na sobotę 😉

Pozdrawiamy naszych wiernych czytelników ;D Bądźcie z nami! Następny wpis już dziś wieczorem. Niech wi-fi (najlepiej darmowe) będzie z nami!

Autor

Napisz komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.