Zwiedzanie Wenecji przebiegło pod znakiem niemiłosiernego upału, morza ludzi i kolejnych butelek zimnych napojów. Nie pamiętam aby w czasie naszych podróży warunki były aż tak hardcorowe – nawet w Dubrovniku. W sumie szkoda, bo przecież Wenecja urzeka a w takich okolicznościach trudno było się nią tak po prostu zachwycić.

Najlepsze momenty to te, w których gubiliśmy się wśród tysiąca wąskich uliczek i małych mostków nad kanałami – stwierdziliśmy bowiem, że najlepszym sposobem na Wenecję jest zwiedzanie jej na piechotę. Nagle okazywało się, że znaleźliśmy miejsce obce turystom, gdzie w zabytkowej kamienicy mieści się dyskont spożywczy albo sklep sprzedający piecyki gazowe Junkers a zwykli mieszkańcy mają swój dzień jak co dzień. Niestety chcąc zobaczyć tzw. stałe punkty programu co raz trzeba było wstrzelić się w to morze ludzi ospale przemieszczające się w kierunku Placu Św. Marka (bądź też przeciwnym – zależy od obranego kierunku zwiedzania). Rozbici żarem z nieba niechętnie pozowaliśmy do zdjęć, całe szczęście okolica dostarczała tematyki do fotek, tak więc co nieco udało się uchwycić na pamiątkę. Na zakończenie nie sposób nie wspomnieć o pizzy! W ramach lunchu postanowiliśmy kupić sobie po kawałku w jednym z tysiąca barów mijanych po drodze. Takim kawałkiem spokojnie najedliśmy się na większość dnia a jeśli chodzi o smak … Włosi to się na pizzy znają! Niebo w gębie!

Jutro rano udajemy się w dalszą podróż, tym razem w okolice Toulonu na Lazurowym Wybrzeżu.

P.S. Decathlon był zamknięty a srebrna taśma klejąca + klej zawiodły w roli łatek dla materaca 😉 W okolicach Toulonu ponoć są kolejne dwa Decathlony, więc nie tracimy nadzieji. Przygoda przygoda! każdej chwili szkoda!

Autor

2 komentarze

  1. Wiedziałam, że jak przyjdę w poniedziałek do pracy to będę miała co czytać przy porannej kawie ! 🙂 Nie zawiodłam się – czekam na więcej. I jednocześnie nie tracę nadziei, że i nam uda się w tym roku poprowadzić bloga 🙂 Trzymam kciuki za Decathlon!

  2. Zbig. Adam. Kielce Odpowiedz

    Witajcie globtroterzy! Gorące pozdrowienia z Kielc. ,,Słuchając” Was ma się wrażenie, że czytam książkę, od której trudno się oderwać. Fajowo! Szczęśliwej dalszej drogi i dużo ciekawych przygód, żeby było co wspominać. Czekam z niecierpliwością na dalsze ,,rozdziały”. Powodzenia!

Napisz komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.