Dzisiaj był prawdziwy wakacyjny dzień! Było w nim wszystko co tylko może się na niego złożyć: spanie bez budzika lub też innej przymusowej pobudki, leniwe posiłki bez pośpiechu, plaża, woda i słońce (akcja „kobiety lubią brąz” rozpoczęta!) a na zakończenie dnia spacer po ślicznym Hyères.


Dzisiaj postawiliśmy na niedaleką okolicę. Co prawda pierwsze zamoczenie w wodzie mieliśmy już wczoraj na pobliskiej plaży, jednak nie przypadła nam ona do gustu na tyle by tam powrócić. Wybraliśmy się na pobliski cypel Presqu’ile de Giens, który powstał w wyniku naturalnego połączenia wąskim przesmykiem wysepki Giens z lądem. Przez przesmyk prowadzą dwie równoległe drogi z czego jedna jest nieprzejezdna zimą (w lecie natomiast wręcz okupowana przez zaparkowane na całej rozciągłości samochody a wszystko to przez 6km plaży ciągnącej się tuż przy niej). Między tymi drogami ciągną się tzw. stoły solne do wytrącania soli, w połowie września ponoć przylatuje tam stado flamingów a wszystko objęte jest rezerwatem ochrony przyrody. Ze względu na wspomniany sznur samochodów zrobienie choć jednego zdjęcia w tym miejscu było absolutnie niemożliwe, bo nie dało się nigdzie pozostawić auta choćby na moment.

Wieczorem postanowiliśmy zobaczyć z bliska miejscowość, na której obrzeżach położony jest nasz kemping. Hyères – zwana również jako Hyères les palmiers – to najbardziej wysunięty na południe kurort Riwiery słynący z palm, które uprawiane tam były od XIX w. Miasteczko cieszyło się niegdyś wielką popularnością wśród bogatej arystokracji co można śmiało poznać patrząc na te wszystkie okazałe wille, posiadłości i hotele-pałace. Wieczorne mini-zwiedzanie okazało się strzałem w dziesiątkę. Chłodny wieczór – zaledwie 27 stopni ;P – i stosunkowo mała liczba osób sprzyjała włóczeniu się po zakamarkach starego miasta.

Hyères słynie jeszcze z jednego – pobliskiego lotniska. Aga, Twojemu Jasikowi podobałoby się tutaj ;D bo mamy wrażenie że pas startowy jest gdzieś tuż za krzakami.

Autor

3 komentarze

  1. Może kiedyś wybierzemy się z Jaśkiem w podróż z motywem przewodnim „Szlakiem kempingów z lotniskiem za płotem” 😉 Oczywiście szlakiem M&M’sów! 😉 Myślę, że Jaśkowi by się podobało 🙂

  2. Jestem zawiedziona 🙁 Pędzę do pracy na 7, przychodzę, robię kawę, siadam przed kompem, odpalam bloga…i pusto 🙁 nie ma nic nowego. Kawa nie smakuje tak jak wczoraj.
    Eh, tylko onet mi pozostał 😉

Napisz komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.