Po dwóch dniach w drodze zasłużyliśmy na prawdziwy wypoczynek 😉 Postanowiliśmy więc, urządzić sobie niedzielę z prawdziwego zdarzenia, czyli spać do oporu, nic nie planować, nigdzie dalej nie jechać, tylko się byczyć.

Plan zrealizowany został w 100%. Spanie do oporu na mega wielkim wygodnym łóżku nie okazało się najmniejszym problemem. Wprawdzie z rana wybudziliśmy się na moment, niczym z rozpędu do dalszej drogi, ale jak tylko usłyszeliśmy szum morza dochodzący nas z otwartego balkonu, przypomnieliśmy sobie, że dziś odpoczynek to kwestia priorytetowa.

Po śniadaniu uderzyliśmy na oddaloną o jakieś 50 m plażę. Plaża jest niestety kamienista, ale z odpowiednim obuwiem do wody (pamiętającym jeszcze nasze wakacje w Chorwacji), nie stanowi to aż takiego problemu. Ponadto, nasz wypasiony hotelik, ma na tej plaży ok 20 leżaków zarezerwowanych dla hotelowych gości, tak więc ominęło nas również samo leżenie na kamieniach. Woda czyściutka i przejrzysta nawet na większych głębokościach. Nie dziwili więc plażowicze z maskami do nurkowania. Kilku nawet z takich wycieczek wracało z … małżami w kąpielówkach. Michał rozkoszował się temperaturą wody, dla mnie jeśli coś jest chłodniejsze niż temperatura mojego ciała uchodzi po prostu za zimne ;D Widać zmarźluchem można bywać również latem. Żar z nieba lał się okrutnie. Ponoć, nie padało tu od maja! Pierwszego dnia staraliśmy nie przesadzić z ekspozycją na słońce, zwłaszcza w naszej śmietanowej – w porównaniu z innymi – karnacji, dlatego nawet mnie dziś udawało się zagonić do cienia.

Popołudnie spędziliśmy leniwie na wycieczce do marketu, pisaniu postów, obiadokolacji, mnie zmogła nawet niewielka drzemka 😉 Postanowiliśmy również skosztować lokalnego piwa – no coż, następnym razem spróbujemy innego ;P

Jutro koniec z taką rozlazłą bezczynnością! 😉 Jedziemy zwiedzić pobliski Ulcinj a w ramach słonecznych przyjemności skoczymy na tzw. Wielką Plażę, która ponoć jest cała piaszczysta i ciągnie się aż przez 12 km. Muszę to zobaczyć!

P.S. Nie pisałam jeszcze nic o naszym miejscu zakwaterowania. Tak jak obiecałam, będzie na nie osobny post, ale już teraz mogę zdradzić, że trafiliśmy na serio świetnie! Jest tylko jeden minus – hotel położony jest na totalnym bezneciu 🙁 W całej wiosce na próżno szukać jakiejkolwiek sieci bezprzewodowej, nawet takiej, do której chciałoby się włamać ;P

 

Autor

Napisz komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.