Sveti Stefan to prawdziwa wizytówka Czarnogóry. Pojawia się niemal na każdej pocztówce, prospekcie, mapce, przewodniku a biura turystyczne często reklamują swoje wczasy w Czarnogórze za pomocą uroczych zdjęć tej małej wysepki. Być tak blisko i nie zrobić sobie swojej własnej pocztówki ze „Stefanem” ? No way!

Wracając z Budvy, zjechaliśmy z głównej drogi na Sveti Stefan i prowadzeni czymś co bardziej przypominało wąską alejkę w parku niż ulicę, dotarliśmy do celu. Zakaz zatrzymywania się = plaga samochodów ;P. Nas jednak odstraszył nieco pan policjant i zdecydowaliśmy się na płatny parking tuż przy przesmyku prowadzącym na wyspę.

No i teraz najlepszy punkt wycieczki. Przesmyk to granica nie do pokonania dla zwykłego turysty 😉 W 2007 pewien tajemniczy singapurski milioner wynajął Sveti Stefan na 30 lat i urządził tam jeden z najdroższych hoteli w Europie. Na wyspę mają więc wstęp przede wszystkim goście i pracownicy hotelu. Zwykły turysta może przekroczyć magiczną granicę (pilnie strzeżoną przez strażników) jeśli zobowiąże się do wydania określonej sumy w znajdujących się tam butikach i restauracjach. Trochę to smutne, że taki symbol kraju jest niedostępny dla tych, którzy często do Czarnogóry przybyli wiedzeni pięknym widoczkiem ze „Stefanem”. Tym bardziej, że na wyspie znajduje się kilka zabytkowych cerkwii, nie mówiąc już, że cała jest zabytkiem samym w sobie.

W artykule o Bałkanach w ostatnim numerze magazynu „Podróże” znaleźliśmy takie zdanie, że przynajmniej plaże wokół Sv. Stefan nie są płatne 😉 To też nie jest do końca prawda. Plaże rzeczywiście są – dwie. Jedna bardziej popularna i przez to zatłoczona, mimo, iż większość jej powierzchni pokrywają leżaki, za które trzeba zapłacić dużo więcej niż gdzieś indziej. Druga plaża o bardzo ciekawym kremowo-różowym odcieniu kamieni była okupowana znacznie mniej. Być może napis mówiący o obligatoryjnym wynajmie hotelowych leżaków po 50 euro! , miał z tym coś wspólnego.

Otarliśmy się więc dziś o „wyższe” sfery 😉 Najpierw Budva, taka trendy, zachodnia i młodzieżowa, pełna bogatych oblepionych złotem rosyjskich turystów, następnie niedostępny Sveti Stefan. Jutro planujemy coś zupełnie innego. Trzymajcie kciuki, bo zapowiadają deszcz!

Autor

3 komentarze

  1. Uwielbiam fakt, że do tekstu dołączony jest obraz… Jak zwykle macie możliwosć podziwiania najpiękniejszych kolorów i odcieni, w jakich może występować woda. Zdjęcia po prostu zapierają dech w piersi. Dzięki, że dajecie mi możliwość przeniesienia się do małego raju na Ziemi 🙂

  2. Ta woda… Chyba nawet ja chciałabym zanurzyć się w niej. Anca ma rację – zdjęcia są przepięknym uzupełnieniem tekstu. Podróż z wami budzi lepiej niż kawa….

Napisz komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.