Pierwszy dzień w Paryżu za nami 🙂 17 godzin na nogach i okazuje się, że nawet
spełnianie marzeń potrafi dać nieźle w kość. Nie narzekamy jednak. W tym
mieście zabytki wyłaniają się co krok a my mamy na nie zaledwie niecałych 5
dni.

Pobudka o 5:00 – nie ma lekko – o 7:40 siedzimy już w samolocie. Pierwszy wspólny lot – zawsze to jakiś nowy wymiar naszych podróży 🙂 Lądujemy przepisowo o 10:10. Rozmiar lotniska robi wrażenie, jednak mój domowy research okazuje się na tyle dokładny, że wydostajemy się z niego bez najmniejszych problemów (po drodze uzbrajając się w 7 dniowe bilety na całą komunikację miejską). Kolejka, dwie linie metra i nareszcie wynurzamy się na powierzchnię. Odnalezienie hotelu również bez niespodzianek – tyle razy pokonywałam już tą trasę na Google Street View, że czułam się niemal jak u siebie ;P

O 13:00 wyruszyliśmy „w miasto”. Ambitny plan udało nam się zrealizować w
jakichś 75%. Najważniejszy jest początek i na niego pomysł był już od dawna …
Boulangerie! – nie mogło być inaczej ;D Najwięksi fani francuskich wypieków
rozpoczęli swoją paryską wycieczkę od dwóch wybornych croissantów, pistacjowego ciastka i wytrawnych tartinek quiche lorraine – z boczkiem, cebulą i masą serowo-jajeczną. Dopiero teraz można było przejść do zwiedzania 😉

La Conciergerie (Île de la Cité)Rozpoczęliśmy od Pont Neuf – najstarszego mostu w Paryżu, którym dostaliśmy się na Île de la Cité – jedną z dwóch wysp na Sekwanie. Tam każde z nas zaopatrzyło się w 4 dniową kartę Museum Pass, która daje wstęp wolny do ponad 60 paryskich zabytków. Pierwszym, który odwiedziliśmy był Conciergerie. Jest to średniowieczna budowla, która na początku pełniła rolę rezydencji królów, następnie siedziby strażnika królewskiego dworu i w końcu więzienia. Obecnie część budowli udostępniona jest zwiedzającym, w reszcie obiektu mieści się Palais de Justice (Pałac Sprawiedliwości) – siedziba najważniejszych organów wymiaru sprawiedliwości we Francji oraz Sainte-Chapelle – dwukondygnacyjne sanktuarium wybudowane by pełnić rolę oprawy relikwii Męki Pańskiej. Kaplica górna to imponujących rozmiarów relikwiarz, który od 2008 roku jest stopniowo odrestaurowywany. Początek zwiedzania pod znakiem średniowiecznych murów i promienistego gotyku zaliczamy do bardzo udanych.

Notre-Dame (Île de la Cité)Pozostając w sakralnych klimatach udaliśmy się do znajdującej się po sąsiedzku Katedry Notre-Dame przechodząc po drodze przez uroczy i niezwykle pachnący targ kwiatowy. Notre-Dame zrobiła na nas wrażenie przede wszystkim z zewnątrz. Wewnątrz trwała msza i zwiedzający mogli poruszać się tylko po obrzeżach. Jak na laicką Francję to frekwencja na mszy była zadziwiająco duża, żeby nie powiedzieć komplet. Czyżby sposób na ominięcie dłuuugiej kolejki do wejścia? 🙂 Nie dane nam było również wejść na wieżę, z której widok nasz nieśmiertelny zielony przewodnik ocenił aż na trzy gwiazdki. Okazało się, że na dzień dzisiejszy limit wchodzących został już wyczerpany.

Obok Île de la Cité znajduje się druga wyspa – Île Saint-Louis, na której chcieliśmy odwiedzić Bibliotekę Polską, przy której działają również muzeum Adama Mickiewicza i Fryderyka Chopina. Niestety przybyliśmy za późno – za 5 minut zamykali. Następnym przystankiem stał się Europejski Dom Fotografii, z którym wiązaliśmy duże nadzieje. Długa kolejka oczekujących jeszcze bardziej zaostrzyła nam apetyt … który jednak absolutnie nie został zaspokojony tym co przyszło nam zobaczyć w środku. Być może dla nas to sztuka przez zbyt wielkie S, ale niestety mało które zdjęcie trafiało w naszą wrażliwość czy nawet poczucie estetyki.

Centre georges pompidouOstatkami sił przeszliśmy w stronę Centre Georges Pompidou, gdzie mieści się Muzeum Sztuki Nowoczesnej oraz główna biblioteka. Jednak najbardziej chodziło nam o sam budynek, który jest dziełem sztuki sam w sobie. Wszystkie instalacje zostały w nim wyprowadzone na zewnątrz i pomalowane na przeróżne kolory. Całość robi kapitalne wrażenie. Udało nam się wjechać jeszcze na ostatnią kondygnację, z której roztaczał się cudny widok na Paryż, ale na sztukę nowoczesną nie starczyło nam już siły. Momentem ostrzegawczym był ten, w którym usiedliśmy na ławce przed jakimś obrazem i po krótkiej refleksji typu „phi, takie coś to i ja namaluję” stwierdziliśmy, że chyba nie damy rady już się podnieść 😉

W hotelu padliśmy bez sił.

Autor

2 komentarze

  1. Hura! Jest pierwszy wpis z Paryża! Cieszę się razem z Wami. Trzymam kciuki za pogodę w Paryżu (u nas dzisiaj słońce), aby nie utrudniała zwiedzania.

  2. Też tam byłem 8 lat temu – wino i miód piłem, ale takich pięknych fotek nie zrobiłem. Niektóre ujęcia rewelacyjne (katedra Notre Dame , Sainte-Chapelle). Pozdrawiam .

Napisz komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.