Węgry przez noc nie wypogodziły się zbytnio. Poranna szarówka, chłód i ludzie w kurtkach na każdym kroku przypominali, że to na serio koniec wakacji. Przekroczenie granicy z Polską pogodowo również nie wniosło zbytnich zmian (choć ponoć w Lublinie dziś było lato). Im bliżej domu tym jechaliśmy wolniej. Zawsze tak jest 😉 I to nie tylko dlatego, że od momentu wjechania do kraju drogi to się przede wszystkim czuje a średnia prędkość, tak pięknie „nabita” na autostradach, drastycznie maleje przez niekończący się teren zabudowany. Jakoś tak się nam dziś nie zbytnio nie spieszyło…

Autor

Napisz komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.