Wszystko co dobre szybko się kończy. Dopiero co stresowaliśmy się pierwszym lotem Małgosi a już … stresujemy się tym kolejnym 😋

Wczorajszy dzień nosił wszelkie znamiona końca wyjazdu. Staraliśmy się opróżniać lodówkę i nie kupować nic nowego do jedzenia czego byśmy mogli nie skończyć. Powoli odkładaliśmy do torby rzeczy, których już nie będziemy używać. Michał ogarniał transport na lotnisko (stwierdziliśmy, że jak tylko uda się załatwić taki z odpowiednim fotelikiem, to nie będziemy Małgosi fundować 1,5h przemierzania miasta w kolejnych liniach metra). Wieczór spędziliśmy na pakowaniu a nie pisaniu nowego posta i obrabianiu zdjęć. Za dnia, z większym lub mniejszym powodzeniem, staraliśmy się przekonać Małgosię, że wózek nie parzy i że spacery są fajne 😁 Po raz ostatni poszliśmy na plażę podładować nasze cieplne akumulatory a następnie pożegnać się z okolicą, która tak miło gościła nas przez ostatni tydzień.

Barcelona okazała się świetnym miastem na pierwszą podróż z niemowlakiem. To, że nasz egzemplarz ma ewidentnie jakieś zatargi z wózkiem lub spacerami to już taka jego natura 🙂 ,  ale rodzicom innych, bardziej życiowych w tym względzie, z czystym sumieniem polecamy miasto. Przede wszystkim genialnie jeździ się po nim wózkiem (o ile dziecko w tym czasie nie płacze, ale … patrz poprzednie zdanie). Chodniki są równe i każdy po jakim przyszło nam jechać miał zawsze gładki zjazd tak, że nie ma mowy o walczeniu z jakimkolwiek krawężnikiem (niechlubny wyjątek od reguły stanowią niektóre stacje metra bez wind i aż dziw bierze, że jeszcze się za to nie zabrano). Nie ma najmniejszego problemu z kupnem dziecięcych pieluszek (np. Dodot to Pampers pod inną nazwą), słoiczków i innych gadżetów. Funkcjonuje także kilka firm (np. Petit Explorer, Back Pack Baby, Baby Travelling)  trudniących się wypożyczaniem „okołodziecięcego” sprzętu jak łóżeczka, wanienki, krzesełka do karmienia itp. przybywającym do miasta turystom. Wystarczy złożyć zamówienie a za odpowiednią opłatą cały zestaw potrzebnych rzeczy zostanie dostarczony pod wskazany adres i odebrany w ustalonym terminie! Nie korzystaliśmy, bo łóżeczko mieliśmy zapewnione a bez innych rzeczy daliśmy radę się obejść przez tydzień, ale jakby ktoś wyjeżdżał do Barcelony na dłużej, to moim zdaniem jest to fenomenalne rozwiązanie. Na koniec nie można nie wspomnieć o tym, że Hiszpanie kochają dzieci 🙂 Może przewijaki w restauracjach to wciąż rzadkość, ale krzesełka do karmienia już nie. Poza tym nie mieliśmy najmniejszego problemu by do tapas baru władować się wózkiem. Obsługa szybko znalazła nam takie miejsce by i nam było wygodnie i wózek się zmieścił. Mieliśmy wrażenie, że na każdym rogu jest jakiś plac zabaw i że generalnie dzieci, czy to takich w wózkach, czy już większych, jest bardzo dużo.

Będzie nam brakować tych barcelońskich chodników, barcelońskiej zimy, mrużenia oczu i wystawiania twarzy do ciepełka. Będziemy tęsknić za plażą pod nosem, widokiem morza z okna a nawet za ogromnym wyborem jedzenia na dowóz w Uber Eats 😀

Autor

1 komentarz

  1. Pierwsze koty za płoty… Wszyscy troje przeszliście ten chrzest samolotowo- wycieczkowy doskonale, więc następnym razem będzie łatwiej. Teraz nam wszystkim przyjdzie wspominać wspólne wędrówki po Barcelonie i cieszyć się, że jesteście bliżej – w Warszawie…

Napisz komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.