Jest ósma rano. Syrakuzy budzą się do życia. Zza okna dobiega mnie odgłos sprzątanych ulic, hałas śmieciarek opróżniających kontenery, gwar rozmów nad porannym cappuccino w kawiarni naprzeciwko. Wychodzę boso na balkon, jest przyjemnie ciepło a widok ulicy Corso Umberto I zachwyca mnie tak samo jak wczoraj po przyjeździe. Na malutką chwilę zapominam o wszystkich mankamentach naszego wynajętego mieszkania, bo co jak co, ale lokalizację mamy przednią, a potem wracam do kuchni gdzie Ania zastanawia się w czym ugotuje sobie wodę na herbatę a ja dziękuję mej niezawodnej liście wyjazdowej, dzięki której Michał zabrał multitoola i będzie czym pokroić brzoskwinię do śniadania 🙂 .

Isola di Ortigia (Ortygia) ma kształt zaciśniętej pięści z wyciągniętym kciukiem (choć na mój gust to bardziej palec wskazujący). Ze stałym lądem łączą ją dwa mosty: Ponte Nuovo i Ponte Santa Lucia. Od naszego lokum dzieli nas z nią zaledwie kilkaset metrów, dlatego na pierwszy spacer wybieramy właśnie tą najdawniej zamieszkałą część miasta. Chcemy zobaczyć jedno z dwóch miejsc w Europie gdzie wyrósł papirus (drugie znajduje się pod Syrakuzami). Wciąż mam w pamięci przytulną Taorminę. Tu wszystko wydaje się większe, szersze, bardziej okazałe. Uliczki, fontanny, kościoły, place, nawet olbrzymi wycieczkowiec zaparkowany w porcie i żar z nieba spotęgowany białym kamieniem odbijającym promienie słońca prosto w oczy. Ubrania lepią się nam do ciał. Małgosia do swego słownika dodaje nowe słowo: cień. Ochłody nie przynoszą ani lody, ani granita, ani nawet zanurzenie stóp w morzu na miejskiej plaży (Spiaggia di Cala Rossa). Ta w ogóle jest dla Małgosi wielkim rozczarowaniem, bo wszędzie tylko kamienie i głazy, stać na boso da się tylko na niewielkim wycinku i zupełnie nie ma jak wypłynąć na wielką wodę.

Popołudniu chowamy się w klimatyzowanym mieszkaniu i niestety na tym zwiedzanie tego dnia się kończy. Nad Syrakuzy przychodzi burza z ulewą i mija dopiero późnym wieczorem.

 

Autor

4 komentarze

  1. Widać ze zdjęć, że to zupełnie inne miasto ale nie mniej interesujące od poprzedniego. Ciekawe, czy w pobliżu są piaszczyste plaże aby nasz kochany „wilk morski” mógł popływać na wielkiej wodzie.

  2. Pozdrawiamy serdecznie ☺️o ile dobrze pamiętam piękne plaże są w okolicach Agrigento Łapcie słoneczko bo u nas zacznie się kończyć Asia z dziadkiem jeszcze w aktach

    • Monia Odpowiedz

      Dzięki! Do Agrigento mamy niestety 2.5h w jedną stronę samochodem, to trochę za długa wyprawa jak dla naszego małego podróżnika, a miejsca noclegów mamy już w zasadzie rozplanowane. Innym razem 😀 Pozdrawiamy!

Napisz komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.