Żyją we mnie dwa wilki… tzn. wilczyce: pierwsza to sknera i „finansowy ninja”, która jak widzi jakąś nieprzyzwoitą cenę za nocleg to mówi „Jeszcze na głowę nie upadłam”. Druga to łapczywie łaknąca luksusu „milordzina”, która w takich chwilach odrzuca zalotnie włosy w tył i mówi „Jestem tego warta”. W przypadku hotelu La Grande Terrasse Hotel & Spa La Rochelle – MGallery Collection wewnętrzną walkę wygrała zdecydowanie ta druga.
Ogólne wrażenie
Hotel zdecydowanie aspirujący do bycia nieco bardziej luksusowym niż inne „4-gwiazdkowce”, w których przyszło nam spać. Być może jest to kwestia sieci – nigdy wcześniej nie nocowaliśmy akurat w MGallery, nie mamy więc porównania – a być może to po prostu taki pomysł na ten konkretny obiekt. Nie mniej to miłe jeśli za noclegiem zdecydowanie przewyższającym inne ceną idzie też jakieś doświadczenie czy benefity, które również wyróżniają się na tle innych. Czy jednak wszystkie wzięte razem warte są ceny widniejącej na końcowym rachunku? Kwestia subiektywna, ale my twierdzimy, że raczej niekoniecznie 🙂



Pierwsza różnica zauważalna od wejścia, to dużo bardziej elegantsza obsługa w recepcji a także fakt, iż na zameldowanie oczekiwaliśmy na kanapie z podanym chłodnym napojem a nie stojąc przy kontuarze (jeden jedyny raz dostąpiliśmy powitania w tym stylu – w Pullman G Hotel w Bangkoku, który niestety do tej pory nie doczekał się recenzji na blogu a szkoda, bo to przecież jedyny hotel w którym dostaliśmy upgrade do apartamentu prezydenckiego…). Następnie zostaliśmy zaprowadzeni do naszego pokoju przez równie elegancką Panią, która wyjaśniła nam wszelkie istotne informacje dotyczące samego obiektu, śniadań, strefy basenowej itp. a także, co było dla nas zaskakujące, spytała się nas na którą godzinę chcemy by przygotowano nam kanapę do spania. Ten czar prysł jednak dość szybko. Tak jak pierwszego dnia wieczorem rzeczywiście czekała na nas zaścielona kanapa, tak każdego następnego zdani byliśmy już sami na siebie 😉 Bagaże do pokoju transportował nam hotelowy boy.


Apartament
Wiedzieliśmy, że podobnie jak w Quiberon będziemy mieszkać w apartamencie z antresolą, obawialiśmy się więc nieco powtórki z ciasnoty 😉 Na szczęście Duplex Junior Suite z balkonem okazał się nieco bardziej przestronny i znacznie lepiej rozplanowany. W korytarzyku na parterze znajdowała się przeszklona szafa, w której można było składować trochę rzeczy. Czekały też w niej szlafroki i kapcie dla wszystkich! To akurat bardzo miła niespodzianka, gdyż zazwyczaj takie zestawy przewidziane są tylko dla dorosłych gości. W pokoju prócz rozkładanej kanapy, która na szczęście po rozłożeniu zostawiała nieco miejsca do życia, znajdowała się jeszcze spora komoda z szufladami i ukrytą lodówką, fotel i niewielki stolik kawowy. Pod ażurowymi schodami było kolejne miejsce do odstawienia walizki. Wśród gadżetów leżących na blacie komody, tuż obok ekspresu, czajnika i filiżanek, dziewczyny znalazły małe puzzle przedstawiające panoramę hotelu, komplet kredek i pocztówkę do samodzielnego pokolorowania (mogli dać dwie… bezdzietni lambadziarze). Na przestronnej antresoli zaaranżowana była bardzo przyjemna sypialnia z wielkim łóżkiem, nocnymi szafkami i kolejną komodą. Balkonowe okno było wysokie na obydwa poziomy co zwiększało poczucie przestronności. Balkon służył nam głównie do suszenia mokrych kostiumów, crocsów i foremek, ale jakby ktoś chciał sobie tam posiedzieć i popalić to miał do dyspozycji stolik, krzesła i oczywiście popielniczkę. Wychylając się nieznacznie przez barierkę można było dostrzec morze. W łazience mieliśmy do dyspozycji zarówno prysznic jak i wannę. Wśród mini kosmetyków uwagę dziewczyn zwróciło małe mydełko z wizerunkiem Małego Księcia.







Posiłki
Codziennie rano korzystaliśmy ze śniadania w formie bufetu, choć ta „forma bufetu” to w gruncie rzeczy tylko połowa prawdy. Bufet owszem był, ale zanim można było się do niego dobrać, trzeba było odbyć cała procedurę 😉 Najpierw usadzanie – tam gdzie wskazała obsługa. Taki brak samowolki miał w sumie swoje uzasadnienie i z pewnością pomagał zwiększyć wydajność restauracji w godzinach szczytu. Następnie kelner lub kelnerka zbierali zamówienia na ciepłe napoje a także dania z karty takie jak omlet, jajecznica, gofry czy naleśniki. I tak jak rozumiem, że wprowadza to taki większy powiew elegancji, jeśli zamawia się przy stoliku i nie trzeba iść i czekać w kolejce do maszyny naleśnikowej by sobie je samemu przygotować, tak finalnie często trzeba było na takie zamówienie długo czekać (czasem nawet wypadało o nim przypomnieć obsłudze). Jeśli chodzi o kawę czy herbatę, to tu pomyśleli zawczasu i od razu dostawało się solidny imbryczek napoju na głowę, więc z dolewkami nie było problemu. A bufet? W porządku. Myślę, że wybór był dość standardowy i bynajmniej nie jakiś największy (porównując wszystkie inne hotele w jakich mieliśmy okazję jeść śniadanie). Niestety obsługa często nie nadążała z uzupełnianiem braków, nawet tak istotnych jak talerze.


Obsługa
Poza pewnymi niedociągnięciami na stołówce, o których pisałam w poprzednim paragrafie, o obsłudze nie możemy powiedzieć złego słowa. Pan, u którego dokonywałam checkoutu był naprawdę przesympatyczny i z wielką radością mogłam podzielić się z nim naszą, co by nie mówić, bardzo pozytywną opinią na temat obiektu.
Udogodnienia dla dzieci
- szlafroki i kapcie w pokoju (i ewidentnie biorą pod uwagę wiek dzieci, bo obydwa komplety były zróżnicowane pod względem rozmiaru)
- mini puzzle, kredki i pocztówka do pokolorowania w pokoju
- salka gier i zabaw – sporych rozmiarów sala a w niej duża ilość zabawek i gier planszowych dla dzieci; kilka stołów i krzeseł, kącik z fotelami a także wyjście na spory taras
- basen – co prawda do stref jacuzzi i biczy wodnych nie wpuszczane są dzieci poniżej 16 roku życia (jak dobrze pamiętam) i jest to skrupulatnie pilnowane przez dyżurujących ratowników, ale wiadomo, że basen sam w sobie to zawsze atrakcja; co więcej pobyt w tym hotelu upoważniał do wejścia na teren basenu w hotelu Ibis Styles po drugiej stronie ulicy (nie korzystaliśmy)
- mała hotelowa plaża – co prawda taka typowo pod opalanie i wypoczynek bez dostępu do wody, ale jakby kogoś interesowało grzebanie się w piachu z łopatką i wiaderkiem, to jest
- co prawda nie jest to udogodnienie samego hotelu, ale myślę, że warto wspomnieć iż na terenie hotelu istniało specjalne zejście do furtki przy nadmorskiej ścieżce rowerowej, którą można było w kilka minut dotrzeć do niewielkiej publicznej plaży






Informacje praktyczne
Kiedy: 4 noce / lipiec 2025
Kto: 2 osoby dorosłe + dziecko 7 lat + dziecko 3 lata
Pokój: Duplex Junior Suite (1 king-size bed, 1 lounge, balcony)
Śniadanie: tak, w formie bufetu
Parking: tak, przed hotelem jak i z boku dostępnych było dużo miejsc parkingowych, bezpłatnie(!)
Internet: tak, bezpłatne wi-fi w pokoju i na terenie całego obiektu
WWW: https://all.accor.com/hotel/7479/index.pl.shtml
Rezerwacja: przez https://all.accor.com
Cena: 1921.00 € (noclegi ze śniadaniem)
Lokalizacja
Av. de la Falaise, 17340 Châtelaillon-Plage, Francja
