Châtelaillon-Plage obok La Rochelle to był nasz naturalny pit stop w drodze między Bretanią a Bordeaux skąd mieliśmy powrotny lot. To tu znajdował się hotel, który wybraliśmy, miasteczko stało się więc siłą rzeczy naszą bazą wypadową.

Châtelaillon-Plage to niewielki nadmorski kurort położony jakieś 13 km na południe od La Rochelle. Wygodne połączenie kolejowe, obecność jednej z największych plaż w regionie znanej z miękkiego piasku i łagodnego zejścia do wody a także fakt, iż w sezonie woda może być tu jedną z najcieplejszych w północnej Francji sprawia, iż jest to idealna destynacja na plażowanie, uprawianie sportów wodnych czy wycieczki do La Rochelle i innych ciekawych miejsc w Zatoce Biskajskiej.

My traktowaliśmy ją czysto technicznie. Na obrzeżach mieścił się nasz hotel (tu jego dokładna recenzja), do centrum udawaliśmy się głównie na obiad, lody i ciastka. Raz korzystaliśmy też z samoobsługowej pralni. Nasze wybory kulinarne w tym miejscu nie były może bardzo francuskie, nazwałabym je wręcz fast foodowymi, ale zarówno dziewczyny jak i my polubiliśmy mocno burgery z chrupiącym kurczakiem w Le p’tit snack a także makarony z pudełka w sąsiednim KPIZZ (które to było również pizzerią). Idealna przeciwwaga do całkiem burżujskiego hotelu, w którym spaliśmy 😉 Podejrzewam, że w tym kraju obowiązek posiadania choć jednej prawilnej piekarnio-ciastkarni w miejscowości jest zapisana w konstytucji ;P Dlatego też i tu wybór francuskich wypieków nie rozczarował. Ciastkowo polecamy obydwa miejsca, które odwiedziliśmy: Boulangerie Au Pain Doré (mimo niezbyt dobrych opinii na Google) a także Boulangerie Pâtisserie La Grande Terrasse. Dzięki temu drugiemu wróciły na chwilę wspomnienia naszej bezdzietnej podróży na Lazurowe Wybrzeże. Wszystko za sprawą ciastka Tarte Tropézienne czyli flagowego deseru z Saint Tropez, który mieliśmy okazję próbować i nie omieszkaliśmy również o tym wspomnieć na naszym blogu.

Miasteczko samo w sobie było ciekawą kombinacją francuskiego uroku i wakacyjnego kiczu rodem z Władysławowa. Na niewielkim placu tuż obok naszych ulubionych fast foodów rozstawione było bardzo głośne, kolorowe i odpustowe wesołe miasteczko w którym, z racji braku miejsca, prym nie wiodły karuzele a wszelkie przybytki do „wygrywania” wątłej jakości nagród rzeczowych.

Żałujemy, że nie udało nam się poplażować na głównej miejskiej plaży. W dniu wycieczki do La Rochelle mieliśmy taki plan, ale finalnie zjawiliśmy się zbyt późno by można było mówić o jakiejś większej kąpieli wodno-słonecznej. Na szczęście z naszego hotelu mieliśmy dosłownie kilka kroków na inną plażę, dużo mniejszą i nie tak okazałą, ale w zupełności wystarczającą do zbudowania kilku imponujących zamków z piasku jak i przypieczenia się tu i ówdzie na ciele.

Author

2 komentarze

  1. Opisywanie letniego wypoczynku w lutym ma ogromną zaletę. Robi się znacznie cieplej niż wskazują termometry za oknem. Zima tego roku jest wyjątkowa, bo dawno nie było takiej z temperaturą -20 stopni. Tymczasem można poleżeć na plaży, nacieszyć się słońcem i wypoczynkiem… Dziękuję za taki letni dzień w lutym.

  2. Piękne drzwi , ciekawe ile maja lat. No i to jedzenie!!!! Fajnie wrócić do lata, jak za oknem 18 stopni na minusie.

Write A Comment

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.