Châtelaillon-Plage obok La Rochelle to był nasz naturalny pit stop w drodze między Bretanią a Bordeaux skąd mieliśmy powrotny lot. To tu znajdował się hotel, który wybraliśmy, miasteczko stało się więc siłą rzeczy naszą bazą wypadową.
Żyją we mnie dwa wilki… tzn. wilczyce: pierwsza to sknera i „finansowy ninja”, która jak widzi jakąś nieprzyzwoitą cenę za nocleg to mówi „Jeszcze na głowę nie upadłam”.…
