Kategoria

Malezja

Kategoria

Dzień lenia :)

Po raz drugi, odkąd jesteśmy w Kuala Lumpur, przemierzamy stragany z chińskimi podróbkami. Tu musi być jakieś jedzenie. Jest Chinatown, są Chińczycy, musi więc znaleźć się jakaś porządna gar kuchnia lub foodcourt. Tak naprawdę to nie chce nam się jeść. Przez tą pogodę często jemy bardziej z rozsądku niż głodu. Poza hotelowym śniadaniem, które zjadamy zawsze na dość syto i ciepło, w ciągu dnia ograniczamy się tylko do jeszcze jednego ciepłego posiłku. Reszta to płyny w różnej postaci (tak, nawet ja wypijam tu swoje małe hektolitry), ewentualnie lody czy owoce. I choćby gały brały, to organizm w tej duchocie nie daje rady trawić więcej.