Nie przesadzę mówiąc, że to właśnie Mont Saint-Michele było głównym powodem naszej podróży w rejony Bretanii i gdyby nie ten żelazny punkt naszej listy marzeń, pewnie od razu uderzylibyśmy gdzieś bardziej na południe. Finalnie, jak już zresztą pisałam, Bretania oczarowała nas całkowicie, ale uczucie spełnionego marzenia jest jednak nie do podrobienia.

Pierwsza przeprowadzka nie była zbyt odległa. Sama jazda miała nam zająć jakąś godzinę – idealnie by móc zrobić solidny przystanek w miasteczku, które na zdjęciach w Internecie wygląda…

Czytaj dalej

Jeden dzień w Rennes. Bez planu i wstępnego researchu. Z nastawieniem na szwendactwo i spontan. Trochę obawiałam się dnia, w którym nie będę przygotowana na te wszystkie dociekliwe…

Czytaj dalej

Widok plecionego plażowego parasola na nieskazitelnym niebieskim niebie, żar słońca, piasek pod stopą dyndającą z leżaka (i jeszcze w kilku innych nieco bardziej irytujących miejscach) i nieważne jak…

Czytaj dalej