Adres

Calle Berlina, 7,
35610 Costa de Antigua,
Fuerteventura
Hiszpania

WWW

http://www.hotel-lapiramide.com/
http://www.booking.com/hotel/es/la-piramide-de-fuerteventura.pl.html

Sposób rezerwacji

Rezerwacja przez serwis http://www.booking.com/

Cena

Za tygodniowy pobyt zapłaciliśmy ok. 1500 zł.
W cenę wliczone było śniadanie.

Długość i termin pobytu

7 nocy / wrzesień 2015

Dojazd

Prosty, ale trzeba wiedzieć gdzie jechać 😉 Do samego hotelu nie prowadzą żadne znaki. Najlepiej więc sprawdzić sobie wcześniej drogę na Google maps i Street View (tu znajdziesz wyznaczoną trasę). Wyjeżdżając z lotniska należy kierować się drogą FV-2 na południe (Morro Jable). Po ok. 7 km (minąwszy po lewej stronie centro comerciale z Ikeą i marketem Mercadona), na rondzie skręcamy w lewo, następnie na rozdrożu ponownie w lewo. Po prawej stronie będziemy mijać przystanek autobusowy. Należy jechać jak prowadzi droga i skręcić w trzecią odnogę w prawo. Obiekt będzie po prawej stronie.

Okolica

Costa de Antigua to trochę dziwne miasteczko. Tak jakby składało się tylko z hotelików i apartamentowców z pokojami do wynajmu. Nie udaliśmy się w sumie nigdy na zwiedzanie okolicy – chyba nie za bardzo jest tam gdzie pospacerować.

Parking

Hotel nie ma własnego parkingu. Samochód parkowaliśmy więc na jezdni przed nim. Nie było z tym problemów, ale ciekawe jakby to wyglądało przy pełnym obłożeniu gośćmi z wypożyczonymi samochodami.

Ogólne wrażenie

Takie sobie. Wygląda jakby hotel lata świetności miał już za sobą i pewne rzeczy przydałyby się odnowić. Miejsce ma potencjał, ale jest po prostu trochę zaniedbane. Z pewnością basen jest tam na duży plus. Widać, że jest zadbany i codziennie czyszczony a oświetlenie sprawia, że wieczorem całość wygląda całkiem efektownie. Przy odrobinie nakładu finansowego mogłoby to być całkiem przyzwoite miejsce.

Obsługa

Z obsługą nie mieliśmy zbyt wielu interakcji. Z panem, który nas meldował dogadaliśmy się bez problemu po angielsku. Zauważyliśmy, że w obsłudze pracuje również polska para.
Z całą pewnością personel dba o rozrywkę dla swoich gości. Wieczory z bingo, karaoke, konkursy czy inne występy są tam co wieczór. W ciągu dnia organizowane są zajęcia z zumby i aqua fitnessu.

Internet

Teoretycznie w hotelu jest dostępny darmowy, bezprzewodowy internet. Praktycznie najlepiej „łapie” w recepcji, ewentualnie przed pokojami, ale wystarczy schować się w pokoju i zamknąć drzwi, żeby się skutecznie odciąć od sieci. Zasięg to jedno a prędkość to drugie. Ta niestety jest jakkolwiek do użycia tylko w godzinach bardzo rannych lub późno nocnych. Tylko w takich porach byliśmy w stanie wrzucać zdjęcia na bloga.

Pokoje

Pokoje to właściwie takie małe „apartamenty”. Nasz składał się z pokoju głównego z aneksem kuchennym (nadzwyczaj dobrze wyposażonym, bo prócz naczyń i czajnika był jeszcze toster i przelewowy ekspres do kawy), łazienki z wanną i sypialni. Łóżka wyglądają na bardziej niewygodne niż są w rzeczywistości. Najśmieszniejsze jest to, że te zagłówki są chyba nie od kompletu bo przykręcone są do … ściany (wydało się jak chcieliśmy zsunąć łóżka). Pościel to w zasadzie dwa prześcieradła i poduszka (poza sezonem może być chłodno pod taką jedną szmatką tylko). Całość taka nie najnowsza może, ale daje radę. Ważne, że było czysto i na bieżąco sprzątane (co drugi dzień z wymianą ręczników, pościel ponoć wymieniana jest raz na tydzień).
Problemem, który towarzyszył nam przez kilka nocy, był hałas. Pokoje nie mają klimatyzacji, musieliśmy się więc ratować otwartym oknem. Wystarczył zatem autokar, który przed wschodem słońca na włączonym silniku czekał na gości z hotelu obok albo koty, którym na amory zebrało się właśnie w okolicach naszego okna by skutecznie zakłócić nasz sen.

Posiłki

Z posiłków mieliśmy wykupione śniadania. Istniała możliwość dokupienia jeszcze obiadów, kolacji a także opcji all-inclusive, jednak nie byliśmy nią zainteresowani, jako, że znaczną większość czasu spędzaliśmy poza hotelem. Ponadto, jeśli reszta posiłków była w stylu śniadań, to naprawdę niewiele straciliśmy 😉
Śniadania były przede wszystkim mało zróżnicowane i bardzo monotonne. Codziennie to samo: jajka na różne sposoby (na twardo, jajecznica, omlet, sadzone), do tego bekon, fasolka w pomidorowym sosie (?), smażone pieczarki (?). Pieczywo praktycznie tylko tostowe (nie licząc kawałków bagietki, z których ciężko jednak było skomponować kanapkę). Jeden rodzaj wędliny i żółtego sera, jogurty (niestety głównie owocowe), płatki kukurydziane. Z warzyw był jedynie pomidor ;/ Do tego najgorsza kawa z automatu jaką piliśmy i kolorowe napoje do wyboru z gazem lub bez ;).

Czy polecilibyśmy to miejsce znajomym

Poradzilibyśmy żeby może poszukać czegoś innego w tej cenie 😉 Nie twierdzimy oczywiście, że jest to jakieś straszne miejsce, które należałoby omijać. Nic z tych rzeczy, ale po prostu nie mamy takiego poczucia, że do tego hotelu z chęcią byśmy kiedyś wrócili.

Autor

Napisz komentarz