Rok 2012 i wakacje w Czarnogórze zapoczątkowały naszą miłość do Bałkanów. Nieznany nam wówczas kraj, wybrany – powiedzmy sobie szczerze – w dużej mierze ze względów ekonomicznych, zawładnął naszymi sercami. Życzliwość ludzi jak i tamtejszą kuchnię (ciepłe burki prosto z pekary, kajmak, najlepsze radlery, jagnięcinę „spod dzwona” i wiele innych) wspominamy po dziś dzień. Co więcej, wpis „Bałkańskie Foodies & Goodies” cieszy się również największym powodzeniem wśród spamerów 😀 Gdy dwa lata później jechaliśmy samochodem do Grecji i nocowaliśmy w Belgradzie, zrodziło się w nas przekonanie, że tą część Europy należałoby kiedyś zbadać dogłębniej. Zamarzył nam się Bałkanian trip przez Serbię, Macedonię, Albanię i Bośnię a najlepiej jakby jeszcze po drodze móc ponownie zahaczyć o Czarnogórę a wracając zobaczyć … Budapeszt!

W tym roku termin wakacji przez dłuższy czas stał pod znakiem zapytania – idealna sytuacja na wyjazd samochodem, bez wcześniejszych rezerwacji czyli coś, w czym się specjalizujemy 😀 Kochamy podróżowanie w każdej formie. Wiadomo, że samolotem można dostać się tam, gdzie samochodem trudno, ale ta wolność, którą daje własne auto jest nie do porównania z niczym innym. Wiesz, że nie ogranicza Cię żaden wcześniej kupiony bilet czy zarezerwowany hotel. Wsiadasz i nucąc „U uuuu mogę wszystko” po prostu jedziesz gdzie chcesz i w każdym momencie możesz zmienić zdanie. Tak więc skoro objazdówka, to pomysł na jej bałkańską odsłonę mógł w końcu zostać zrealizowany! Kupiliśmy przewodnik, w pracach zapowiedzieliśmy, że we wrześniu nie będzie nas przez bite 3 tygodnie i zaczęłam planować!

Rozpoczęłam od kilku dni w Budapeszcie, potem „udałam się” do Serbii, następnie do Macedonii i … skończyły mi się dni 😀 Wyrzuciłam Budapeszt (w sumie nie bałkański), darowałam Czarnogórę (przecież już tam byliśmy), ale wciąż 4 kraje w 3 tygodnie oznaczały mega sprint, zwiedzanie po łebkach i brak czasu na coś, na co na wakacjach czas absolutnie musi się znaleźć – NICNIEROBIENIE. Nie chcemy tak! Wprawdzie ma być objazdówka, ale przecież nie tylko o jazdę chodzi! Musiałam pogodzić się z faktem, iż Bałkany będziemy po prostu zwiedzać w częściach i na ten rok wybrać jedną z nich. Padło na Macedonię i Albanię. Chcemy zdążyć je poznać zanim staną się drogie, oblegane przez turystów a polską mowę będzie słychać na każdym kroku.

Wyruszamy jutro!

 

Autor

1 komentarz

  1. Szerokości!!! na wszystkich drogach – niech będą bezpieczne. Samych miłych wrażeń.

Napisz komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.