Był leniwy piątek, była pracowita sobota. Piątkowe popołudnie spędziliśmy na przygotowywaniu się do przeprowadzki by ostatni wyjazd „etapu tulońskiego” odbyć w sobotę. Spakowani i gotowi, rankiem ruszyliśmy w drogę tak aby akurat na śniadanie trafić do Marsylii.

Marsylia nie wchodzi w skład Lazurowego Wybrzeża, niemniej jednak, takiej okazji nie mogliśmy przegapić. Stolica Prowansji to drugie co do wielkości miasto we Francji. Posiada ponad 826 tyś. mieszkańców (zespół miejski Marsylii to ponad 1,5 mln) i ponad 2600 letnią historię. Bardzo charakterystyczna i osobliwa przyciąga rzesze zwiedzających.

Wielkim plusem Marsylii, a właściwie wszystkich miast, które odwiedziliśmy, jest oznakowanie. Do miasta można wjechać w ciemno a i tak zostaniemy pokierowani na parking, plażę czy do biura informacji turystycznej. Bez większego problemu trafiliśmy więc do ścisłego centrum i portu, gdzie leży serce Marsylii :).

Było dosyć wcześnie, także nie pozostało nam nic innego jak udać się do pobliskiej piekarni, aby nabrać sił na późniejsze spacery. Tym razem nasz wybór padł na wyborne wypieki z ciasta francuskiego z dodatkiem czekolady czyli tzw. „pain au chocolat”. To chyba nie przypadek, że ciasto francuskie smakuje tutaj wyjątkowo, jak nigdzie indziej 😀

W każdym przewodniku autorzy piszą o tym, że warto wybrać się na zwiedzanie z samego rana. Kiedy trafiliśmy na miejsce – wiedzieliśmy czemu! Mogliśmy podziwiać miasto budzące się do życia, mieszkańców na zakupach czy porannych kawach w kafejkach, targ rybny, na którym rybacy sprzedawali zdobycze z porannych połowów – na zdjęciach można zobaczyć choćby dorodnego tuńczyka :). Chwile mijały a uliczki coraz bardziej zapełniały się ludźmi, wszystko to na naszych oczach. Muszę przyznać, że Marsylia, mimo, że jest to bardzo duże miasto, ma to „coś” w sobie. To „coś”, co spowodowało, że jednogłośnie stwierdziliśmy, że moglibyśmy zostać tutaj dłużej i zapoznać się bliżej z portem pełnym statków, z ciasnymi uliczkami pełnymi ludzi, z uroczymi zabytkami i pięknymi widokami gdyby tylko czas nam na to pozwolił…

Wczorajszy dzień to zdecydowanie ten dzień, który dodaje smaku i kolorów naszej wyprawie!

Autor

Napisz komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.