Nasz kwietniowy pobyt w Apulii w zeszłym roku to był hit! Dopisało wszystko począwszy od pogody, poprzez niezaprzeczalne uroki i smaki (!) regionu a na moim ciążowym samopoczuciu skończywszy. Gdzieś między kolejnym kęsem burraty a „orecchiette cime de rapa” zakwitła wtedy myśl by uczynić z tego swego rodzaju tradycję. Włochy na wiosnę! Przecież mamy tam jeszcze tyle do zobaczenia! Co więcej, każdy region to przecież inna bajka, inna kuchnia, inne krajobrazy i miejsca-symbole. A jakby tak odwiedzić je wszystkie?

Naturalnym następcą Apulii miała być Kalabria. Skoro „obcas” włoskiego buta okazał się taką rewelacją, pobliski „czub” nie może być gorszy. Kolejna na liście była Kampania (ze stolicą w Neapolu), ewentualnie północ w wydaniu Ligurii ze słynnymi Cinque Terre. Jako, że nasza podróżnicza rzeczywistość często idzie w nieco inną stronę niż pierwotne plany, tak było i tym razem: godziny lotu trzeba było dopasować do najmłodszego uczestnika wycieczki. Małgosia ma już prawie 10 miesięcy i pod wieloma względami wydaje nam się już taaaaka duża 🙂 , jednakże „rutyna” to jej drugie imię a my bardzo, ale to bardzo je szanujemy. Oczywiście jest to taki miecz obusieczny, który sprawia, że np. już po 18:00 na pewno jesteśmy w domu (a od 6:00 lub wcześniej na nogach), ale 95% dni w ciągu roku stanowi jednak nasza codzienność (nie podróże), więc zachody słońca na plaży, późne kolacje na mieście czy też loty w „niemałgosiowych” godzinach odkładamy na bliżej nieokreśloną przyszłość.

Friuli-Wenecja Julijska. Szczerze mówiąc nawet nie wiedzieliśmy, iż taki region istnieje. Triest – owszem – kiedyś nawet planowaliśmy wakacje na wybrzeżu Słowenii. Blisko stamtąd w jedną drogę na chorwacki półwysep Istria a do włoskiego Triestu w drugą – brzmi więc jak fajny kulturowy tygiel w czasie jednych wakacji. Nie mniej o regionie, do którego Triest należy, nie wiedzieliśmy nic, łącznie z tym jak się nazywa 🙂 W tej niewiedzy nie jesteśmy też chyba sami. Internet i przewodniki w księgarniach uginają się pod stosem informacji o Toskanii, Wenecji, Neapolu czy Rzymie, a o celu naszej wiosennej wyprawy, poza dosłownie kilkoma stronami w przewodniku „Włochy Północne” i kilkoma wzmiankami na innych blogach (np. tutaj), nie znaleźliśmy nic. Czyżby aż tak wiało tam nudą? Mamy nadzieję, że już wkrótce przekonamy się, że nie.

Triest – prognoza na maj

Wyruszamy już za kilka dni i nie możemy się wręcz doczekać. Jedyne co spędza nam sen z powiek, to pogoda. Środek maja w „słonecznej Italii” to miał być gwarant słońca i wręcz letniej pogody. Póki co prognozy głoszą … deszcz. Dużo deszczu. Małgosia dopiero co zaczęła względnie tolerować podróże w spacerówce, nie sądzimy więc że ucieszy ją świat oglądany zza folii przeciwdeszczowej. Trzymajcie kciuki.

 

 

Autor

2 komentarze

  1. Intuicja nie zawiodła mnie w kwestii wyboru pierwszego zdjęcia zapowiadającego Wasz majowy wypoczynek 😀
    Samych słonecznych i radosnych dni oraz przespanych nocy :*.

Napisz komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.