Prognozy pogody na następne dni zapowiadają jedną wielką falę nieustających… upałów opadów. Jeśli miałyby się sprawdzić, to po wczorajszym dniu możemy śmiało stwierdzić, że chociaż jeden dzień tych wakacji był absolutnie idealny. Błękitne niebo, przyjemnie grzejące słoneczko, wycieczka w przecudne miejsce, kilka godzin na dworze a do tego przesłodka Małgosia, która dała nam rano pospać aż do 7:20 a potem była podróżnikiem pełną gębą … i to w dosłownym tego słowa znaczeniu biorąc pod uwagę ilości jedzenia jakie pochłonęła 😁

Castello di Miramare

Bajeczny zamek Miramare położony jest nad brzegiem morza, na skalnym przylądku kilka kilometrów na zachód od Triestu. Zbudowany w latach 1856 – 1860 miał być miłosnym gniazdkiem austriackiego arcyksięcia Ferdynanda Maksymiliana z dynastii Habsburgów i jego żony Charlotty. Szczęście małżonków nie trwało jednak długo. Maksymiliana zastrzelono, Charlotte postradała zmysły a na zamku zaciążyła klątwa, w wyniku której nocujący tam żonaci mężczyźni umierają przedwcześnie. To oczywiście ekspresowa wersja całej historii, po nieco więcej szczegółów odsyłam Was np. tutaj.

Zwiedzanie z niemowlakiem rządzi się oczywiście swoimi prawami. Niespieszne kontemplowanie zabytkowych wnętrz i eksponatów już nie dla nas, zwłaszcza jeśli poruszamy się w tłumie niezliczonych wycieczek szkolnych a Małgosia domaga się drzemki. Na ogół, niczym japońscy turyści, przelatujemy gdzieś pobieżnie, Michał robi zdjęcia a wieczorem, gdy pociecha już śpi, czytamy w internetach co też przyszło nam tego dnia widzieć. Dziś mieliśmy jednak to niebywałe szczęście, że zamek Miramare otacza 22 ha pięknych ogrodów a jeśli chodzi o naturę, to możemy być pewni, że każdy kwiatek, listek, piesek, gołąbek i fontanna zostaną obejrzane z należytą starannością.

Ogrody Castello di Miramare

Nie dotarliśmy wszędzie. Zazwyczaj tam gdzie zaczynają się schody (dosłownie), tam zatrzymujemy się z wózkiem. Swoją drogą widać, że Maksymilian i Charlotte nie mieli dzieci, inaczej nie wybraliby małych białych kamyczków jako materiału na ogrodowe alejki – fatalnie się po nich jeździ spacerówką 😛 Być może i nie widzieliśmy każdego zakamarka ogrodów, ale dzięki uprzejmości naszego przyjaciela Grzegorza, mamy najlepsze zdjęcia zamku jakie mogliśmy sobie wymarzyć – zdjęcia z drona!

 

Autor

2 komentarze

  1. Piękne zdjęcia, urocza Małgosia ,wspaniała pogoda, czego chcieć więcej, chyba tylko powtórki. Oby te deszczowe prognozy się nie sprawdziły!!!!

  2. Ogrody przepiękne, a kawa pita w takich okolicznościach przyrody zapewne smakowała wyśmienicie …

Napisz komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.