Z dwudniowym zapasem croissantów i wspomnieniami na całe życie wyruszyliśmy dziś w drogę powrotną do domu. Poszło całkiem sprawnie i najważniejsze, że bez niespodzianek. 1200 km jednak robi swoje i jeszcze raz upewniliśmy się, że jest to absolutne maksimum jakie możemy zrobić jednego dnia (po autostradach!). Szczęśliwie udało się też uniknąć standardowego korka przy Wenecji. Zapewne nadłożyliśmy przez to drogi, jednak najważniejsze, że nie staliśmy na włoskiej patelni. Około 20:00 dotarliśmy do Wiednia i łatwo odnaleźliśmy nasz austriacki Etap Hotel, który jak na zamówienie usytuowany jest tuż przy autostradzie. Plan na jutro – Lublin!

Autor

1 komentarz

  1. Oboje jesteście już w Lublinie, a ja byłam dzisiaj (dzięki Wam) jeszcze na Lazurowym Wybrzeżu. Dziękuję za tę piękną wycieczkę, uzupełnioną przez osobiste wypowiedzi. Czekam na ciąg dalszy, podsumowujący Wasz wyjazd.

Napisz komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.