Wrocław z trzylatkiem zwiedza się niespiesznie, wszak trzeba osobiście przywitać się z każdym napotkanym krasnalem 🙂 Wrocław z trzylatkiem zwiedza się też łatwo… Oczywiście w dużej mierze zależy to od dziecka (doprawdy wiem o czym piszę 😛 ), ale miasto jest w tej kwestii bardzo pomocne, oferując wiele fantastycznych miejsc dla dzieci. Zapraszam na pierwszą część wpisu o czerwcowym Wrocławiu z naszą trzylatką.

Podróż (z Warszawy)

Od kilku lat dystans między Warszawą a Wrocławiem można sprawnie pokonać samochodem w około 3.5 – 4 godziny (zdecydowanie sprawniej dociera się do Wrocławia wyruszając w sobotę o 13-tej niż wraca do Warszawy zbliżając się do niej w środę o 17-tej). Ponadto, całą drogę jedziemy kombinacją autostrad A2 i A1 oraz ekspresówki S8, tak więc jednostajna jazda bez świateł i zbędnego zatrzymywania na pewno spodoba się wszystkim samochodowym śpiochom, którzy jak Małgosia mają wbudowane prędkościomierze w pupy i budzą się momentalnie gdy tylko samochód zatrzyma się lub po prostu zwolni. Nie sposób nie wspomnieć też o wszystkich MOP-ach (Miejsce Obsługi Podróżnych) i stacjach benzynowych po drodze (tych drugich, mam wrażenie, przybyło w ciągu ostatnich 2 lat). Jako, że trudno oczekiwać od maluchów spokojnego siedzenia w foteliku przez 4h, z pomocą przychodzą nam wspomniane przybytki, gdzie w naprawdę schludnych warunkach można skorzystać z toalety, przekąsić coś przy drewnianych, często zadaszonych stołach i co chyba najważniejsze, wyszaleć się na placu zabaw! Naprawdę pomnik temu, kto wymyślił place zabaw na MOP-ach!

Krasnale

Wrocławskich krasnali przedstawiać nie trzeba. Od 2005 roku, kiedy Tomasz Moczek wykonał pierwszych 5 figurek, wrocławskich skrzatów wciąż przybywa. W drugiej połowie 2020 roku było ich około 360 i jestem ciekawa czy gdziekolwiek funkcjonuje ich skrupulatny rejestr. Wyraźne luki zauważyliśmy zarówno w mapie Google jak i tej papierowej, zakupionej na miejscu (choć i tak obejmowała ona tylko teren Rynku). Jeśli zastanawiacie się czy miasto kontroluje każdego nowo stawianego krasnala, to nie 😉 Wystarczy pozwolenie właściciela terenu, na którym figurka ma stanąć no i jakiś rzeźbiarz oczywiście. Nie dziwi więc ilość „komercyjnych” skrzatów, które można spotkać u wejść lodziarni, restauracji, hoteli czy innych lokali usługowych.

To jaką frajdę krasnale moją sprawić trzylatce przekonaliśmy się na własnej skórze. Małgosia koniecznie musiała każdego dotknąć, przytulić czy zagadać, nawet jeśli oznaczało to wychodzenie z wózka dziesiątki razy podczas jednego spaceru. Największa radość i duma? Oczywiście wtedy, gdy udało jej się dostrzec jakiegoś samej 🙂 Szukanie krasnali przy każdym spacerze powodowało, że momentalnie przybierał on bardzo rekreacyjne tempo. Dzięki temu oklepany i schodzony przez nas Rynek zyskał zupełnie nowe oblicze.

Krasnal Info” na Rynku to ośrodek informacji o Wrocławiu i krasnalach oraz sklepik z pamiątkami w jednym. Warto tam zajrzeć, nawet jeśli nie planujemy przywozić do domu kolejnego magnesu. Prócz wspomnianej wcześniej mapki, kupiliśmy tam także książkę opisującą wybrane krasnale, z miejscem na pieczątkę, po którą udaliśmy się do siostrzanej Informacji Turystycznej nieopodal. Do książki dołączona była kolorowanka z naklejkami. Mimo, iż artyzm wykonania rysunków w obu książkach nie był porywający, to każdy rodzić trzylatka wie, że naklejki i pieczątki są zawsze gwarantem sukcesu 😀

Park Staromiejski im. Mikołaja Kopernika

Niedaleko Rynku znajduje się Park Staromiejski, który, choć niewielki, skrywa w sobie wiele atrakcji. Po pierwsze Teatr Lalek, który w repertuarze ma spektakle dla dzieci w każdym wieku (nawet dla półroczniaków!). Po drugie, tuż przy wejściu stoi Fontanna Krasnali, czyli obiekt, zdawać by się mogło, idealny… pod warunkiem, że jest w nim woda 😐 Na szczęście głębiej w parku jest kolejna fontanna 😉 Dalej znajdziecie również ptaszarnię gołębi, mały acz wystarczający plac zabaw a także atrakcję główną – karuzelę w paryskim stylu – na której można dosiąść rumaka lub przejechać się „prawdziwą” karocą. Przy wyjściu promenadą Staromiejską obowiązkowo krasnal. Zabawne, że do czasu tegorocznej wizyty we Wrocławiu w ogóle nie znaliśmy tego miejsca.

Park Szczytnicki

Wspaniały leśny park, największy we Wrocławiu. Dojechaliśmy tam tramwajem i ten tramwajowy przystanek pośród drzew to właśnie mój kadr numer jeden z tego miejsca. Świetny na przejażdżkę rowerami, spacer czy piknik, W jego obrębie jest kilka placów zabaw (również i takich dla nieco starszych dzieci), niestety ogromną wadą ich wszystkich jest żwirkowe podłoże. Latem żwirek wpada do sandałów no i jest dramat, bo co raz trzeba te kamyki wyciągać. Doprawy nie wiem kto był doradcą w tym temacie, ale chyba dzieci nie miał albo decyzję podejmował jesienią. Część parku stanowi Ogród Japoński, który odwiedziliśmy w 2012 roku podczas naszej pierwszej wizyty w stolicy Dolnego Śląska. Tym razem tam nie zaglądaliśmy, ale myślę, że kaczki, ozdobne karpie w stawie, drewniane molo czy mostek również znalazłyby swoich trzyletnich fanów.

Chcecie więcej? Zapraszamy na część drugą.

Author

Write A Comment

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.